Podstawowa kwestia to wybór laptop czy stacjonarny. W przeciwieństwie do wielu moich znajomych, zdecydowałem się na wariant drugi. Przemawia za tym kilka czynników. Po pierwsze - wygoda obsługi. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że na laptopie pracuje się wygodniej, niż na stacjonarnym, szczególnie po parę godzin dziennie. Miałem okazję się o tym przekonać. Można do niego dokupić zewnętrzną myszkę, klawiaturę, itd. tylko że wtedy będzie on przykuty do jednego miejsca w identycznym stopniu, jak komputer stacjonarny, a wtedy po co przepłacać? Koronnym argumentem ma być tu możliwość zabierania go do domu, na uczelnię, na wakacje itd. Tymczasem u mnie te sprawy prezentują się następująco:
- W domu komputerów jest już wystarczająca ilość i nie będzie problemu z ewentualnym skorzystaniem z Internetu. Ponadto do domu się wraca raczej po to, by z rodziną posiedzieć, a nie stukać w klawisze na potęgę, a i same odwiedziny z racji odległości i kosztów nie będą na tyle częste, by sabotować pracę.
- Na uczelnię/miasto - i co ja bym tam z tym nieszczęsnym laptopem robił? Gadżeciarzem nie jestem, nie umieram, gdy w pobliżu nie ma elektronicznego urządzenia, a inwencja twórcza jest na tyle wysoka, że do roboty zawsze się coś znajdzie.
- Na wakacje - na razie jedyna sensowna potrzeba jego obecności tam to zgranie zdjęć z aparatu. I analogicznie, na wakacje się jeździ, by się oderwać od pracy oraz odpocząć.
Co więcej, komputer w tej samej cenie, co laptop, charakteryzuje się odczuwalnie większą wydajnością i możliwościami (*), a w razie awarii jakiejś części można ją zwyczajnie wymienić.
Zamknąwszy definitywnie kwestię mobilności, wykonałem wstępny szkic. Dwa komponenty nowego komputera już posiadam, mianowicie kupiony w listopadzie ubiegłego roku serwerowy Western Digital 160 GB - wysoka niezawodność, pięć lat gwarancji. Wydajnościowo również pokazuje pazurki, mimo że podłączony jest przez zewnętrzny kontroler SATA, i to w dodatku ten wolniejszy. Pojemność może wydawać się mała w porównaniu z tym, co można kupić teraz, ale na dobrą sprawę na co więcej? Jeśli za rok uda mi się choć 25% dostępnej przestrzeni wykorzystać, to będzie cud :). Drugi komponent to tablet, bez którego nie wyobrażam sobie rysowania czegokolwiek. Chociaż, jeśli ten Pentagram będzie dalej chodził tak, jak chodzi na Linuksie, to poszukam czegoś lepiej obsługiwanego przez ten system (ktoś zna się na tabletach Wacoma?)
W kwestii procesora - jeśli AMD nie zaszokuje niczym nowym, będę musiał go zdradzić na rzecz Intel Core Duo. Wybór procesora determinuje też płytę główną. Najważniejsze cechy to wydajność, niezawodność, obsługa SATA2 i wbudowane sieciówki (coś bezprzewodowego też się może przydać, ponieważ nie wiadomo, jaki tam Internet będzie na miejscu). Pamięć RAM - aktualnie mam wpisane kości Corsaira 2x1GB. Z kart graficznych, aktualnie wstawiłem wypuszczone ostatnio tańsze wersje kart GeForce 8800. Do gier będzie, jak znalazł.
Komputer musi mieć też urządzenia peryferyjne: myszkę, klawiaturę, monitor (jakiś LCD) i urządzenie wielofunkcyjne, na które na razie wybrałem to samo, co mam teraz w domu: HP PSC 1510. Chodzi toto sprawnie, a i do Linuksa miało sterowniki, o ile pamięć mnie nie myli :).






Napisał Michał Płachta w wtorek, 15 maja 2007 o 13:00
Zatęsknisz za laptopem na pierwszym nudnym wykładzie na który będziesz musiał iść bo sprawdzają obecność.
Ja wprawdzie nie gram na kompie, ale moja propozycja to MacBook (nawet mimo ceny, a dla studentów jest 10% zniżki) + MightyMouse + klawiatura (obydwa na bluetooth) + drukarka laserowa.
Doskonały zestaw dla studenta-programisty moim zdaniem. (Mnie brakuje jeszcze tylko klawiatury, ale to już niedługo)