Bardzo szybko wyszło na jaw, że producent wbudował w swój produkt zapewne jakiś moduł hazardowy, bo przy odrobinie szczęście w trakcie dokonywania zakupu można było wygrać sporą sumkę pieniędzy. Już po kilku dniach działania, koleżanka z klasy, pragnąc nabyć wyżej wspomniany barszcz po cenie 1 złoty za kubek, wzbogaciła się o 19 złotych. Natomiast w ostatni czwartek udało się dokumentnie rozbić bank, i to dwukrotnie w ciągu pięciu minut. Pierwsza z wygranych, jak wynikało z opowieści mego brata, którego to klasa przechwyciła ten majątek, zainicjowała się sama, a szczęśliwcy tylko upychali monety po kieszeniach. Parę minut później dwie dziewczyny podczas kupna jednego z napojów znów wygrały dużą sumę pieniędzy.
Usłyszawszy tę opowieść, byłem pod głębokim wrażeniem. Po paru minutach obmyśliłem plan zhackowania modułu hazardowego tak, aby zwiększyć swe szanse na wygraną. Z rozmów z innymi uczniami wynika, że naprawdę mógł się on powieść, ponieważ niektórzy dokonywali już wcześniej stosownych prób. Niestety, ubiegła mnie ekipa remontowa, która zjawiła się w piątek w szkole i rozpoczęła dłubanie w czeluściach maszyny. Jedna kwestia pozostaje otwarta: czy udało im się pozbawić automat właściwości hazardowych :). Przekonamy się o tym jutro...
Tak nawiasem mówiąc to nowemu automatowi też wypada stronę zrobić :).














