Jazda samochodem przez zmarźnięte Podkarpacie była dzisiaj inna. Słońce nieśmiało prześwitywało przez delikatne chmurki i mgiełki, ludzi i ruchu jak na lekarstwo w taki ziąb, a wszystko pogrążone było w pewnego rodzaju smutku. Świadomość, że te sześćdziesiąt parę osób już nie ogląda tego zachodu słońca, nie delektuje się zimą, jest dziwna. Kiedyś i o nas będą tak myśleć nasze rodziny, gdy również z naszych ciał ulecą dusze. Daj Boże, aby ulatywały w spokoju.






Napisał shw w niedzielę, 29 stycznia 2006 o 23:18
daj boze, zeby pewni debile doszli w koncu do odpowiednich wnioskow. ile ostatnio zawalilo sie podobnych i niepodobnych konstrukcji pod wplywem sniegu?
tamte tragedie nie byly wystarczajace, zeby sklonic odpowiednich ludzi do wydania odpowiednich pieniedzy w celu podniesienia bezpieczenstwa - bo wystarczylo wysnuc wnioski z poprzednich tragedii i zwalic snieg z dachu.
jak zwykle - przyslowia okazuja sie nadzwyczaj aktualne - madry polak po szkodzie..