Sam również się przebrałem, a jakże, chociaż w moim przypadku bardziej by pasowało określenie "rozebrałem", jako że strój meksykańskiego programisty wymagał pójścia bez koszuli. Meksykańskie sombero oraz zyxowna klawiatura z opatentowanym już poprzekładaniem klawiszy tak, aby powstały na niej wyrazy "AGH", "JUWENAL14" oraz "ZYXIST*COM" (model EAIE-2008 :)) może nie były zbyt trudne do wykonania na tle wielu świetnych pomysłów, ale wzbudzały jednak zainteresowanie. Co chwilę widziałem, że ktoś mnie fotografował, a co jakiś czas różni studenci podchodzili z pytaniami, czy mogliby coś napisać na klawiaturze, tudzież się zalogować :). Ponadto fajnie się szło przez miasto w takim stroju. Świetnie wyglądały przejeżdżające obok Karmelicką tramwaje. Gdy taki nas mijał, po kolei na każdym rządku siedzeń odwracały się głowy. Z drugiej strony jazda w takim wielkim kapeluszu sprawiała trochę problemów, gdyż nie mieściłem się pod niektórymi drążkami i czasem zawadzałem o innych pasażerów.
Tymczasem gdyby mi przyszło wymienić pomysły innych, na pewno zapamiętałem:
- Również prostą w wykonaniu, ale zabijającą pomysłem, ekipę "Włatców Móch", z Czesiem, Anusiakiem, Maślaną, Konieczką i Panią Higienistką.
- Oddział terrorystów wraz z zakładnikami
- Jaskiniowców
- Żywopłot :]
- Żubra AGH zrobionego w całości z puszek po piwie
- Pogotowie seksualne, które nawiasem mówiąc staranowało mnie na rynku :)
Poza tym na rynku spotkałem rycerza w metalowej zbroi z mieczem, który zaczął naparzać w tarczę kogoś z UJ. Obok mnie przemknął ciągnik Uniwersytetu Rolniczego oraz rozmaite tematy medyczne (AWF i te klimaty). W pochodzie szedł nawet taran, lecz nie zdołałem zauważyć, która uczelnia wpadła na jego wystawienie. Ogółem było barwnie, kolorowo i śmiesznie.
Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że pierwszy rok informatyki może i umie pić, ale bawić się - ani trochę. Z całego roku spotkałem zaledwie OSIEM osób, wliczając w to trójkę fotografów, z tego tylko ja byłem w przebraniu. Znajomy widział gdzieś jeszcze jednego przebierańca od nas, ale poza tym to NIC, a trzeba dodać, że 1,5 godziny to wystarczająco dużo czasu, by sobie spory kawałek pochodu obejrzeć. Cóż, jestem rozczarowany, bo nie było z kim podejść, zaprezentować się oryginalnym pomysłem, wspólnie się zabawić. Mam nadzieję, że chłopaki się rozkręcą za rok.
Na koniec dorzucam slideshow z galerii Radzia, który zapewnił fotograficzną dokumentację naszego przemarszu, oraz zdjęcie klawiatury JUWEBOARD EAIE-2008 :)
















Napisał Termit w piątek, 9 maja 2008 o 18:44
No, właśnie o Waszych juwenaliach w RMF-ie wspomnieli ;). Wygląda to nieźle ;).