Jeśli chodzi o przygotowanie, myślę, że jest w porządku. W tej chwili jeszcze robię testy teoretyczne sobie, natomiast w czasie jazdy czuję się dość pewnie - jeśli nie popełnię jakiegoś głupiego błędu, powinno być dobrze. Trzymajcie kciuki :).
6 czerwca bieżącego roku rozpocząłem odbywanie kursu prawa jazdy kategorii B. Jego finał odbędzie się jutro w Tarnobrzegu podczas egzaminu państwowego (oczywiście nie takim autobusem, jak na ikonce, tylko zwyczajnym Oplem Corsa :)). Przygotowanie doń wycięło mi parę kartek z życiorysu, ale bynajmniej nie uważam tego za czas stracony. Instruktora miałem fajnego, a część praktyczna kursu bardzo mi się podobała.
Jeśli chodzi o przygotowanie, myślę, że jest w porządku. W tej chwili jeszcze robię testy teoretyczne sobie, natomiast w czasie jazdy czuję się dość pewnie - jeśli nie popełnię jakiegoś głupiego błędu, powinno być dobrze. Trzymajcie kciuki :).
Jeszcze nie wiesz ale mam tam znajmości. Słuchy niosą, że zdajesz dla picu :P Bo już masz zaklepane.
A na poważnie powodzenia !!
Powodzenia :-)
Z ciekawości zapytam - w jakich godzinach będziesz zdawał egzamin praktyczny?
Oczywiście, powodzenia :)
Teoretyczny zaliczyłem. W praktycznym było gorzej, przy czym problem nie leżał tutaj w umiejętności wykonywania manewrów/stosowaniu teorii w praktyce - to szło mi dobrze. Wszystko rozbiło się o samochód, który chyba starał się mi udowodnić, że Oplem Corsą jest tylko z nazwy i z wyglądu :). Efekt: gasł przy co drugim zahamowaniu i ruszaniu, a wiadomo, jak to się kończy :). Cóż, na egzaminie oprócz dobrego przygotowania przydaje się też nieco szczęścia :).
Ja też nie długo mam egzamin i wątpię żeby to mi udało się za pierwszym razem zdać. :)
Po prostu trzeba mieć dużo szczęścia, do przechodniów tu i ówdzie przemykających się naszą trasa, sytuacji na drodze, auta.. :)
Ja egzamin mam 29.09 drugie podejście ;] za pierwszym parkowanie prostopadłe nie wyszło. A potem to się poddałem ;] jak to się mówi do trzech razy sztuka :)
mi tez dali jakiegos co juz umieral - oslony na lusterka szlag trafil pewnie tygodnie przed moim examem.
z reszta co innego na kursie co innego na examie - na kursie robilem wszystkie manewry z zamknietymi oczami, szybko, sprawnie. na examie przy 1 podejsciu wywalilem sie na luku - przedobrzylem i zatrzymalem sie troszke za wczesnie - a egzaminator sluzbista uznal, ze jak jest napisane tyle i tyle, to ma tyle byc i mu przykro.
za 2 razem juz poszlo all right, chociaz tez musial sie poczepiac jakichs dupereli (na moje stwierdzenie, ze trzeba sie chwile przyzwyczaic do samochodu stwierdzil, ze jade nim juz od minuty i powinienem sie przyzwyczaic).
Mialem to szczecie (czy umiejetnosci), ze zdalem za pierwszym razem. Egzaminator pochwalil mnie ze jezdze naprawde dobrze. Na kursie nauczylem sie tylko obslugi placu manewrowego, no i zajmowalem sie doskonaleniem umiejetnosci jazdy. Umialem juz nawet niezle jezdzic wczesniej, bo czasami jezdzilem sobie z tata ;)
Egzamin luz, chociaz nie powiem, przez pewien czas noga "skakała" mi na sprzegle.
Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.
Napisał Termit w poniedziałek, 18 września 2006 o 21:21
Trzymam, trzymam :).