Dziś jest niedziela, 14 marca 2010 roku (z kalendarza...)

Fotowyprawa 4

Icon

24.05.2009, 00:35

Transport

Komentarze (1)

Powrót

Od poprzedniego wypadu z aparatem minęły niemal trzy miesiące. Dopiero dzisiaj znalazłem nieco czasu, aby zorganizować czwartą już fotowyprawę po Krakowie. Tym razem nadałem jej tytuł "Śladami linii 5" - już za tydzień z małym kawałkiem zmieni ona trasę, kierując się do tunelu, a wraz z tym zawitają na nią długo oczekiwane przez mieszkańców Nowej Huty wagony NGT6. Druga okazja to rozładunek "Żylety", czyli parowozu Ty2-559 zakupionego przez Akademię Górniczo-Hutniczą do promocji uczelni.

Kontekst sytuacyjny

Zacznę od nakreślenia kontekstu sytuacyjnego. W marcu ubiegłego roku do Krakowa przybył wrak parowozu Ty2-559 z 1943 roku, dzięki uprzejmości PKP Cargo. Ściągnęła go Akademia Górniczo-Hutnicza, aby zrealizować pomysł dwójki studentów z samorządu na promocję uczelni hasłem "AGH lokomotywą przemysłu". Parowóz, wraz z tendrem oraz towarzyszącym wagonem przez ponad rok przechodził gruntowny remont na Śląsku, by na zbliżające się 90-lecie uczelni stanąć w kampusie uczelni pod budynkiem B-5. W środku ma działać kawiarenka z dostępem do szybkiego Internetu.

O linii 5 pisałem niedawno, dlatego nie będę się tutaj powtarzać, tylko odsyłam do wpisu "NGT6 w Nowej Hucie" z 15 maja 2009 roku. Jeśli chodzi o samą fotowyprawę, to niestety nie mogłem poświęcić na fotostopy tyle czasu, ile planowałem z powodu dość napiętego harmonogramu. Wyjechałem z domu o godzinie 10.00, natomiast o 15.00 miałem stawić się na pętli Pleszów celem uczestnictwa w grillu. Całość musiała zatem zamknąć się w zaledwie pięciu godzinach, co nie jest wcale tak dużą ilością czasu. Aby przejechać tramwajem z jednego końca miasta na drugi bez wysiadania po drodze, potrzeba ok. 40-50 minut, tymczasem każda wysiadka oznacza konieczność oczekiwania na kolejny tramwaj. W weekendy, kiedy najczęściej fotografuję, problem jest poważniejszy. Prawie wszystkie linie mają zmniejszoną częstotliwość kursowania, a niektóre nie jeżdżą wcale i każda błędna decyzja może sporo kosztować. Właśnie z powodu harmonogramu nie udało mi się zatrzymać na dłużej na ulicy Długiej, jednak ponieważ tam jest bardzo blisko z centrum, odwiedzę ją jeszcze w czasie tygodnia.

Część 1 - AGH

Godzina 10.20, na niebie pogodowy sajgon. Wieje wiatr, świeci słońce, nad budynkami przelatują chmury, kropi deszcz i ogólnie wszystko zmienia się dosłownie w przeciągu minut. Wysiadłem z autobusu na Czarnowiejskiej i skierowałem się pod B-5. Niemal natychmiast zza drzewek wyłoniła się sylwetka parowozu, który zaledwie kilka godzin wcześniej pod osłoną nocy przybył ze stacji Łobzów PKP. Gigantyczna laweta zajmowała cały przystanek "Kawiory", który tymczasowo został przeniesiony nieco dalej. Już za bramami uczelni czekały dwie kolejne lawety z tendrem i wagonem. Rozładunek kolejki miał nastąpić kolejnej nocy, tymczasem w ciągu dnia wszyscy zainteresowani mogli uwiecznić je na zdjęciu. Krótki odcinek toru ułożono kilka dni wcześniej, lecz do ukończenia całego skweru pozostało jeszcze kawałek. Ujęcia od strony Czarnowiejskiej niezbyt się udały z powodu zbyt dużego ruchu samochodów, dlatego spróbowałem pokręcić się po placu budowy, co okazało się żadnym wyczynem, gdyż poruszać się można było tam swobodnie :).

Spod pierwszego przystanku przyszłej sieci kolejowej AGH (od czegoś trzeba zacząć :)) ruszyłem kampusem uczelni, fotografując co poniektóre obiekty. Od dwóch lat AGH na potęgę remontuje elewacje oraz otoczenie swoich budynków, poruszając się ze wschodu na zachód. Zmywany jest ciemnoszary brud, a całość malowana jest na mieniący się w słońcu żółty kolor. Towarzyszy temu remont dróg asfaltowych i chodników. Na zdjęciu znalazł się też budynek U-2, czyli otwarte kilka miesięcy temu Centrum Dydaktyki AGH z największymi salami wykładowymi na uczelni. Na te potrzeby został zaadaptowany dawny budynek studium W-F. Sfotografowawszy uczelnię, nic nie stało już na przeszkodzie, aby skierować swe kroki ku Krowodrzy...

Część 2 - śladami linii 5

Linia 5 kursuje na trasie Krowodrza Górka-Wzgórza Krzesławickie. Ponieważ z AGH jest bliżej do tej pierwszej, udałem się właśnie tam. W ciągu zaledwie kilkunastu minut byłem świadkiem dwóch patologii. Na przystanku Pędzichów wsiadło jakieś babsko (na oko ok. 45-50 lat), które od razu udało się do motorniczego i zaczęło się wydzierać na cały tramwaj:
- Ja mam panu pokazać papiery unijne, na które od dwóch miesięcy jeżdżę po mieście, byście się wreszcie ode mnie odczepili?!
- Słucham?
- Co, udaje pan głuchego?!
Z kontekstu można było wywnioskować, że baba zdobyła jakiś unijny świstek i ubzdurała sobie, że jest świętą krową, która może sobie jeździć tramwajami za darmo, a jakiś kontroler sprowadził ją na ziemię. Oczywiście było to bolesne i najwyraźniej postawiła sobie za cel, że swe złości będzie wylewać na wszystkich motorniczych i kierowców, jakich spotka, jakby była pępkiem świata i wszyscy znali jej "krzywdę i ból". Mój komentarz: dla amatorów mocnych wrażeń, kurs "Jak zrobić z siebie publicznie debila, odcinek 1"... szkoda, że babka wysiadła na kolejnym przystanku, bo gdy ruszyliśmy, przyszła mi do głowy genialna riposta. Zostawię sobie ją na wypadek kolejnego bliskiego spotkania 3-go stopnia.

Na Krowodrzy kilka zdjęć i szybka przesiadka na 5, która lada moment ruszała z pętli. Chwilę później dostrzegłem jadącego w sąsiednim kierunku na tej samej linii N8S i postanowiłem, że zaczekam na niego na Rondzie Mogilskim. Jednak pod Dworcem Głównym moja podróż została lekko zakłócona. Wsiadająca do tramwaju starsza kobieta nagle krzyknęła, że kradną jej pieniądze. Rzeczywiście, stało obok niej dwóch typów o mentalności płyt chodnikowych. Jeden z nich zdążył wyskoczyć z tramwaju, lecz drugiego przytrzasnęły drzwi. Zanim jednak zorientowałem się, co się dzieje, zaklął on i po prostu wyważył jedno skrzydło. Tramwaj został przyblokowany na kilka minut. Motorniczy wysiadł i z pomocą drugiego, czekającego na przystanku, udało im się wstawić drzwi z powrotem na miejsce, dzięki czemu już po jakichś trzech minutach udało się ruszyć dalej. Nie ma to, jak łopatologiczna technika. NGT6 musiałby już pewnie do zajezdni awaryjnie zjeżdżać po takiej przygodzie.

Na Rondzie Mogilskim porobiłem nieco zdjęć przez jakiś kwadrans, aż nadjechał #3305. Tramwaje N8S to częsty widok na "piątce", a będą jeszcze częstszym, gdyż od czerwca również one wjadą do tunelu, obok NGT6. Stąd fotowyprawa śladami "5" bez przejechania się takim wagonem byłaby całkowicie niezaliczona. Podróż kontynuowałem aż do samych Wzgórz Krzesławickich, po drodze zaliczając odcinek od Ronda Czyżyńskiego do Kocmyrzowskiego, ostatni fragment krakowskiej sieci tramwajowej, którym dotąd nie jechałem... no, ostatnio jeszcze dołożyli zjazd do zajezdni Świętego Wawrzyńca, ale tam przynajmniej pieszo szedłem :). Na Wzgórzach zrobiłem małą przerwę na zapiekankę, jednak przez to nie zdążyłem na powrotny kurs piątki. Aby nie tracić cennego czasu, zrobiłem dekrementację i wsiadłem w czwórkę, która jechała przez półdzikie tereny okolic Kombinatu i Zajezdni Nowa Huta. Minąłem Plac Centralny i ewakuowałem się na Rondzie Czyżyńskim, gdzie po zrobieniu kilku zdjęć przesiadłem się na 10-kę. Ta dowiozła mnie aż pod Dworzec Główny, gdzie skorzystałem z okazji i zaopatrzyłem się na grillowanie. Pod samą Galerią trwało reklamowanie jakiejś chorzowskiej imprezy monster-truckowej, a główną atrakcją tegoż reklamowania były dwie mega-ciężarówki udostępnione do oglądania. Na dodatek pokazało się już bardzo fajne słoneczko, co przydało się przy kolejnych fotografiach. Jednak trzeba było wracać do Huty, dlatego udałem się na przystanek tramwajowy i tam czekało mnie zaskoczenie, bowiem znów nadjechał #3305 wykonujący kolejne kółko. Przejechanie się dwa razy tym samym wozem po tej samej trasie nie trafia się każdego dnia, więc aż żal było nie skorzystać. Wysiadkę zrobiłem na Rondzie Kocmyrzowskim, gdzie dostrzegłem rezerwowy skład stopiątek wyjeżdżający właśnie po nieużywanym liniowo łuku od strony Placu Centralnego właśnie na linię 5. Uwieczniłem go na zdjęciu, podobnie jak kilka innych rzeczy w oczekiwaniu na tramwaj 21, który miał mnie dowieźć do Pleszowa.

Podczas podróży mogłem się też po raz pierwszy przyjrzeć torowisku w Ujastku Mogilskim po listopadowym remoncie. Jechaliśmy nim w środku nocy podczas ostatniej Krakowskiej Nocki i zastanawiało mnie, co to oni za remont tam wykonali, że trzęsie tak samo, jak przedtem, kiedy na zdjęciach widziałem zdemontowane torowisko. Cóż, okazało się, że torowisko faktycznie położono od nowa, ale na odcinku jakichś 100-200 metrów. Jakim cudem im to zajęło aż trzy tygodnie, nie mam pojęcia. Jak już się zamyka cały odcinek, którego stan jest okropny, to szkoda marnować okazję na większy remont nawet, jeśli tor prowadzi przez zadupie na zadupie i kursuje nim tylko jedna linia... tory to tory, a o tory trzeba dbać.

Droga powrotna z grilla także została wykonana za pomocą tramwaju, jednak w międzyczasie zaszło już słońce, co praktycznie uniemożliwiło robienie zdjęć. Nocne fotografowanie bez dobrego statywu i długiego pozowania, albo ewentualnie lampy błyskowej o gabarytach latarni ulicznej praktycznie nie ma racji bytu.

Zakończenie

Mimo napiętego harmonogramu i niewielkiej liczby fotostopów, wyprawę uważam za udaną. Być może jeszcze w czerwcu uda mi się zorganizować pierwszą fotowyprawę autobusową, dzięki czemu dotrę w nowe rejony, a moim marzeniem jest również odwiedzenie Gliwic i zrobienie kursu tamtejszymi tramwajami, zanim je we wrześniu zlikwidują. Jeśli chodzi o zdjęcia, to udało się całkiem fajnie zarządzać oświetleniem w trybie manualnym w zmiennych warunkach atmosferycznym, co na zwykłej cyfrówce jest nie lada wyczynem, gdzie reguluje się to klikaniem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, od października fotowyprawy będą już dokumentowane na nowym sprzęcie, a co się z niego uda wycisnąć, zobaczymy...

Aktualizacja: ta podróż początkowo nosiła numer "3". Po przeliczeniu wszystkiego podczas kolejnej fotowyprawy okazało się, że powinna ona nosić jednak numer "4" i w związku z tym zaktualizowałem numerację.

Powrót

Komentarze

Napisał verm w poniedziałek, 25 maja 2009 o 19:42

Jeśli chodzi o ścisłość, to lokomotywa była remontowana na Śląsku, wydaje mi się, że w Katowicach, ale nie dam sobie głowy uciąć.
Kolega zrobił jedno zdjęcie w trakcie remontu klik

Pamiętaj, dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Skomentuj

NickInformacja
E-mailNa wypadek potrzeby kontaktu z autorem (niepublikowany)
BlogNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2010 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia