Dziś jest czwartek, 9 września 2010 roku (z kalendarza...)

Fotowyprawa 3

Icon

30.11.2008, 00:05

Transport

Komentarze (7)

Powrót

Dzisiejszą jasną część doby spędziłem na drugiej fotowyprawie tramwajowej, której głównym celem było zebranie materiałów do drugiej części cyklu o krakowskich pętlach tramwajowych. Jednak data 29 listopada została wybrana nieprzypadkowo. Dzisiaj, po ponad dwóch latach, zakończony został ostatni remont używanego liniowo torowiska w centrum miasta, a ponadto na linii 23 można było się przejechać zabytkowym tramwajem N, który kursował z okazji 20 rocznicy wycofania tego typu wagonów z ruchu liniowego. Zapraszam do relacji.

Punkt 1 - Starowiślna

Wyruszyłem w trasę kilkanaście minut po godzinie dziewiątej. Moim pierwszym celem był przejazd nowootwarym torowiskiem w ulicy Starowiślnej od przystanku Poczta Główna do skrzyżowania Dietla-Starowiślna. W stosunku do poprzedniego wykonania zostało ono przesunięte o około 1 metr na północ, a ponadto tuż obok dodano jednokierunkowy kontrapas dla rowerzystów, dzięki czemu zyskali oni dogodny dojazd z Kazimierza na Stare Miasto. Zanim jednak tam dotarłem, na mój tramwaj spadła kontrola biletów, zatrzymując jedną nieuczciwą pasażerkę. Przyznam się, że sam też na początku zamarłem, gdyż przed wyruszeniem miałem doładować swoją legitymację. Na szczęście przypomniałem sobie, że zostało mi wciąż parę dni ważności starego biletu, więc nie mam się czego bać.

Przy Poczcie Głównej nie wysiadłem; na początku musiał być oficjalny przejazd. Wysiadłem na Miodowej i postanowiłem zobaczyć, jak tam idzie remont pętli Dajwór oraz podłączanie nowej starej zajezdni tramwajowej (Św. Wawrzyńca) do sieci. Tu spotkały mnie dwie przykre niespodzianki. Pierwsza to deszcz, który zaczął padać zaraz po opuszczeniu tramwaju, a druga - zabudowa Kazimierza, która skutecznie umożliwiła znalezienie dobrego ujęcia. Przy wlocie ulicy Dajwór do Św. Wawrzyńca grupa robotników spawała torowisko, więc nie chciałem im specjalnie przeszkadzać i jedyne, co udało mi się zrobić, to zdjęcie kawałka nowego toru tuż przed zjazdem do zajezdni. Z Kazimierza przeszedłem pieszo na przystanek Stradom, by podskoczyć dziewiętnastką pod Pocztę Główną. W tramwaju oczywiście skontrolowano mi bilet po raz drugi i werbalnie zelżono za nadepnięcie na nogę pchającemu się kanarowi, gdy wagon podskakiwał na krzyżownicach stradomskiego skrzyżowania. Na miejscu krótka sesja zdjęciowa wagonów 824 i 835 kursujących odpowiednio na liniach 19 i 13 i ten punkt miałem z głowy. Pieszo dostałem się na skrzyżowanie Dietla-Starowiślna, by sfotografować je w pełnej krasie po remoncie, którego realizacja przez pewien czas dosłownie wisiała na włosku. Ostatecznie jednak wszystko skończyło się dobrze, gdyż stare tory były tak rozjeżdżone, że stanowiły już ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu, a nie zapominajmy, że przez jakiś czas ma nimi kursować Krakowski Szybki Tramwaj.

Punkt 2 - Pętle na południu

Na tym skończyło się powitanie wyremontowanego torowiska. Drugi punkt stanowiły cztery pętle: Borek Fałęcki, Łagiewniki, Kopiec Wandy i Plac Centralny. Linią 22 podjechałem przez Kapelankę do Borku (przy okazji sprawdzono mi bilet po raz trzeci), gdzie wzbogaciłem moją kolekcję zdjęć tej pętli oraz sprawdziłem parę szczegółów niezbędnych do wykonania jej planu. Miałem cichą nadzieję spotkać się tam z tramwajem N kursującym na linii 23 (Bieżanów - Borek Fałęcki). Brygada linia 23, owszem, była, ale obsadzona stopiątką. Punkt kolejny - Łagiewniki, pętla położona tuż obok siedziby krakowskiego MPK i Zajezdni Podgórze. Miałem zamiar stamtąd udać się ponownie linią 22 już do Nowej Huty, ale gdy zobaczyłem "enkę" zapierniczającą do Borku, machnąłem na ten pomysł ręką i postanowiłem zaczekać ponad 20 minut do kursu powrotnego, byleby się przejechać. W międzyczasie przedłużyłem sobie bilet, obszedłem ponownie wszystko w kółko i czekałem, nerwowo zerkając od czasu do czasu na zegarek. Gdy czas dobiegał końca, uruchomiłem aparat i wyregulowałem ostrość. Wreszcie, punktualnie o 11.07 cel ukazał się na horyzoncie w blasku porannego, podeszczowego słońca. Zdjęcia z pewnej odległości się udały, natomiast przy bliższym spotkaniu tradycyjnie Olympus swoją powolnością dał plamę.

Krótko o wagonach typu N - ich historia sięga 1946 roku. Tuż po wojnie przedsiębiorstwa tramwajowe w kraju cierpiały na silne braki taborowe, które można było uzupełnić tylko przez uruchomienie seryjnej produkcji jakiegoś modelu tramwaju. W 1946 roku postanowiono zaprojektować nową konstrukcję na bazie niemieckiego tramwaju wojennego KSW. Konstrukcja cechowała się możliwością jazdy dwukierunkowej, dużą ilością miejsc stojących, brakiem jakiejkolwiek elektroniki i dużymi, ciężkimi, odsuwanymi drzwiami. Do kompletu dodawano wagon doczepny ND. Produkcja tego modelu została zakończona w 1962 roku, a hale fabryczne opuściło łącznie 3078 wagonów. Ostatnia liniowa "enka" wyjechała na krakowskie tory 27 listopada 1988 roku, kursując na linii 7 (obecnie zawieszona). Linia 23 była jedną z ostatnich obsługiwanych przez te tramwaje, dlatego właśnie tam zdecydowano się puścić jeden z zachowanych do dzisiaj pojazdów. Pasażerowie generalnie wydawali się zaciekawieni. Szczególnie starsi mogli zobaczyć, jak to kiedyś "było lepiej", gdy jeździło się na twardych, drewnianych siedzeniach w drewniano-metalowej puszce hałasującej przy jeździe po prostym torze tak, jakby przy okazji kosiła buraki w promieniu 20 metrów od trasy. Każdy wagon musiał być wyposażony w dwójkę konduktorów, którzy otwierali i zamykali drzwi, a także dawali znać sznureczkiem przyczepionym do dzwonków o możliwości odjazdu. Przejechać się hobbystycznie - gratka, ale do dojazdów na uczelnię wolę jednak chlubę Krakowa, Bombardiery :).

Punkt 3 - Nowa Huta

Przejechawszy się "enką" na Podgórze, znalazłem się niezbyt ciekawej sytuacji, z dala od właściwego szlaku, w sobotnie południe przy rozrzedzonych kursach. Na skrzyżowaniu Korona nie ma przystanków na wylocie, dlatego gdy sprawdzałem rozkład na jednym, z drugiego odjechała mi trójka. Tu niestety dałem ciała, postanowiłem bowiem zaliczyć jeszcze Cmentarz Rakowicki, który kiedyś już odwiedziłem, ale bez aparatu. Wyszło z tego tyle, że przez niepoczekanie na jadącą dwie minuty później jedenastkę niepotrzebnie pojechałem aż pod Dworzec Główny, gdzie po kontroli rozkładów okazało się, że jedynym sensownym wyjściem jest ulokowanie się na pokładzie piętnastki sunącej do najdalej wysuniętej na wschód części krakowskiej sieci, Pleszowa.

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mówi się dużo, że na śląskich torach podczas jazdy można dostać choroby morskiej, tymczasem Kraków także ma swój własny rollercoaster :). Jest nim właśnie torowisko od Placu Centralnego do Pleszowa, które znam z widzenia, jako że przejeżdżam wzdłuż niego zawsze, gdy wracam zyxowozem na Podkarpacie. Do samego Pleszowa jednak nigdy wcześniej tramwajem nie dotarłem i postanowiłem to nadrobić. Początkowa część trasy to doskonale znany przejazd ulicą Lubicz do równie dobrze znanego Ronda Mogilskiego. Tramwaj zapierniczał aż miło torem w kierunku Ronda Czyżyńskiego, które jest na dzień dzisiejszy jedyną żelazną drogą do krakowskiego pomnika socjalistycznej myśli urbanistycznej (który pod względem układu komunikacyjnego wypada znacznie lepiej, niż wiele innych dzielnic). Minęliśmy Plac Centralny i zaczęło się bujanie. Początkowo delikatne, stopniowo rosło, chociaż to jeszcze nie było to. Pętlę Kopiec Wandy przejechał w miarę spokojnie, lecz na torach do Pleszowa kołysanie wróciło, i to w pełnej mocy. W niektórych momentach wagon w przeciągu kilku sekund zmieniał swoje nachylenie o kilkanaście stopni, a motorniczy dosłownie musiał toczyć się ok. 10-15 kilometrów na godzinę, gdyż szybsza jazda mogła skończyć się wykolejeniem. Patrząc przez okno na sąsiedni tor, wydaje się on być równy, ale wystarczy stanąć sobie i spojrzeć równolegle do jego biegu, by zobaczyć skalę wygięcia szyn.

Na Pleszów normalnie docierają dwie linie tramwajowe: 15 i 21, jednak od dzisiaj na jakiś czas ta druga kursować będzie do Walcowni, dublując tym samym od początku do końca linię 17 (!!!). Powód to rozpoczynająca się dziś naprawa torowiska od przystanku Kombinat do Kopca Wandy. Na pętli spotkałem autobus zastępczy 721 oraz inną piętnastnę, do której po zrobieniu zdjęć wsiadłem, by podjechać na Kopiec. Tam znów zaczął lekko kropić deszcz. Sama okolica to jedna wielka dzicz. Trochę ulic, stare płoty kombinatu hutniczego, wszechobecne trawy i krzaki. Ciężko mi pojąć, ile ktoś musiał wypić, by wpaść na pomysł budowy dwupoziomowego skrzyżowania linii tramwajowych z wbudowaną sporą pętlą na takim odludziu. Obserwowałem z góry stojącą na tejże pętli dwudziestkę. Poza motorniczym, mną i kierowcami w autach, w okolicy nie było żywego ducha. Poczekałem na jej odjazd, by móc jej zrobić zdjęcia "z góry", a także dlatego, by nikt nie przeszkadzał mi w lataniu po pętli :). Kulturalnie zszedłem zamaskowanym przez krzaki zejściem na perony, porobiwszy wcześniej dokumentację torowiska od góry. Jednak ani wiadukt, ani perony, nie dawały możliwości ujęcia całego obiektu, dlatego z racji totalnej pustki i pewności, że może poza piętnastką, nic nie ma prawa mnie przejechać, szczególnie od strony Kombinatu, poszedłem kawałek wzdłuż toru zwykłym żwirowiskiem, by uwiecznić brakujące części układanki. Przy okazji dostrzegłem, że komuś zechciało się skosić trawę :). Na imprezie Gdańskim Dortmundem po Krakowie, zdjęcia gdańskiego N8C robiliśmy spośród istnego buszu :).

Czasu miałem aż nadto, po powrocie na przystanek Fort Mogiła i tak musiałem czekać ładnych parę minut na przyjazd GT6 174, tego samego, którym przyjechałem do Pleszowa. Podrzucił mnie on na Plac Centralny, gdzie znów zaczęło lać i zrobiłem niezbyt dużo zdjęć. Ponadto na przystanek podjechał właśnie tramwaj powrotny, więc puściłem się ku niemu biegiem i tak oto druga fotowyprawa dobiegła końca.

Podsumowanie

Podczas pierwszej fotowyprawy przemierzyłem głównie trasę Krakowskiego Szybkiego Tramwaju. Tym razem, dzięki obfitości zdarzeń, udało mi się zrealizować aż kilka różnych celów. Pogoda nie do końca dopisała, ale cieszę się, że nie zrezygnowałem z przedsięwzięcia. Przy okazji zdobyłem kolejne potwierdzenie, że wysłużony Olympus nie bardzo mi już wystarcza. Powolne działanie, mała pojemność kart pamięci i ostatnio spore szumy na fotografiach sprawiają, że pora zacząć zbierać pieniądze na zakup nowego urządzenia.

Zdjęcia z fotowyprawy dorzucę jutro (właściwie powinienem napisać "dzisiaj", jako że kwadrans temu wybiła północ). To jednak nie koniec. Wydaje się, że tunel Szybkiego Tramwaju w końcu naprawdę zostanie otwarty; zgłoszono go już do odbioru i jeśli wszystko się powiedzie, za tydzień lub dwa odbędzie się kolejna wyprawa, w całości poświęcona linii 50. Co więcej, możliwe, że nie będę podróżować samotnie :).

Aktualizacja: dostępne są już zdjęcia z wyprawy. Wiem, wiem - dzienne opóźnienie, ale za to pojawiły się opisy :).

Powrót

Przypisy:

Komentarze

Napisał Swacza w niedzielę, 30 listopada 2008 o 14:17

Hmm... wydaje mi się, że takich rollercoasterów jak u nas to na pewno nie macie. U nas to nawet w niektórych miejscach szyn nie ma, a tramwaj jedzie. Przykład takiego miejsca: http://img221.imageshack.us/img221/4558/dsc00472wh3.jpg . Zdjęcie zrobiono niedaleko katowickiego "Rynku"

A co do eNek. To u nas (GOP) jeździ jeszcze jedna liniowo na linii 39 w Bytomiu spod Kościoła św. Trójcy, do nekropolii bytomskiej. Nigdy nie zostały zamienione, ponieważ ulica jest zbyt wąska, by zmieścił się tramwaj, a ponadto na końcach linii nie ma pętli do zawracania. Jest to też jedyny pojazd KZK GOP, w którym są kasowniki tylko dziurkujące.

Napisał Mateusz w niedzielę, 30 listopada 2008 o 21:50

Zyxu zapodawaj te zdjęcia na ruszt :D a nie... ;p

Napisał Zyx w poniedziałek, 1 grudnia 2008 o 17:52

Zdjęcia już są - myślę, że warto było poczekać trochę dłużej, żeby mieć także do każdego opisy :).

Swacza -> przyjadę kiedyś na Śląsk, to porównam. W Krakowie w każdym razie gorszego torowiska, niż na Pleszów już nie ma. Krowodrza i Al. Powstania Warszawskiego zostały zbudowane od nowa w przeciągu ostatnich dwóch lat i wprawdzie ostatnio się zaczynają tory na Podwalu sypać, ale jeszcze nie jest tam tak źle.

Napisał Mateusz w środę, 3 grudnia 2008 o 17:23

No :) Opisy w pełni rekompensują opóźnienie ;) Dzięki za fajną relację

Napisał 5andra w sobotę, 6 grudnia 2008 o 16:25

Genialna relacja!

Osobiście wolałam starą trasę linii 19. Tym niemniej, mimo powrotu na stałą trasę, linia ta dalej nie ma takiego rozkładu, jak wszystkie inne linie (tj. ze szczegółową listą przystanków).

No tak, śląskie tramwaje w porównaniu z krakowskimi wypadają dość mizernie - zdjęcie, które podpisałeś jako "potrójny skład 105Na" występuje w Gliwicach w postaci podwójnej, najczęsciej w kolorze czerwonym i mimo, że na oko jest to taki sam model tramwaju (i też ma w środku napis, że wykonano go w Chorzowie), tłucze się i trzęsie niemiłosiernie.

Napisał Zyx w niedzielę, 7 grudnia 2008 o 09:28

Może zainteresuje Cię, że po śląskich torach jeździ całkiem liczna gromadka dawnych krakowskich tramwajów. Mają one numery taborowe 2xx. Jeśli będziesz kiedyś takim jechać, to pamiętaj, że jeszcze kilka(naście) miesięcy temu śmigał on po Krakowie :).

Napisał 5andra w poniedziałek, 8 grudnia 2008 o 21:32

Bardzo pocieszające :D. Podobnie jak to, że po Śląsku jeżdżą autobusy skandynawskie, które tam zostały uznane za zbyt stare i wymienione na nowe, a u nas uznawane są za super wypasione, ciche, nowe autobusy :D.

Pamiętaj, dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Skomentuj

NickInformacja
E-mailNa wypadek potrzeby kontaktu z autorem (niepublikowany)
BlogNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wikiKomentarze są moderowane - przeczytaj zasady!

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2010 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia