Rolki kontra rower
Za czasów, gdy mój wiek wyrażał się jeszcze liczbą jednocyfrową, rolki były niezwykle popularnym prezentem dla dzieci. U nas na osiedlu były marzeniem każdego: musiały wyglądać "sportowo" i mieć kauczukowe, a najlepiej silikonowe kółka, broń Boże plastik. Tak wówczas klasyfikowaliśmy osprzęt. Oczywiście chęć jeżdżenia nie przeszła tak szybko - jeszcze w gimnazjum organizowaliśmy czasem "wielkie jeżdżenie" po osiedlu całą klasą, a koniec końców miałem aż trzy pary rolek. Najpierw te komunijne, później gdy podrosłem, kolejne i ostatnia para, którą mam do dzisiaj. Rolki, podobnie jak rower, nadają się do szybkiego przemieszczania na większe odległości. Ich porównanie wygląda następująco:
- Rolki zajmują śmiesznie mało miejsca w porównaniu z rowerem.
- Rolki są mniej skomplikowane pod względem budowy, ergo podczas jazdy specjalnie nie grozi nam uziemienie.
- Na rolkach można łatwiej poruszać się w ciasnej przestrzeni i po chodnikach.
- Podczas jazdy na rolkach mamy wolne ręce, można więc np. jechać z cyfrówką i bez większych trudności robić zdjęcia.
- Z drugiej strony rowerem łatwiej jest osiągać duże prędkości oraz ogólnie mamy większy zasięg.
- W przypadku rolek jesteśmy ograniczeni do płaskich, równych powierzchni. Jakikolwiek piach czy błoto są niewskazane.
- Z roweru szybko się zsiada i wysiada, więc w razie czego do interesującego obiektu podchodzimy po prostu pieszo.
- ... lecz żeby rower zostawić bez opieki, musimy go (szczególnie w Krakowie) dobrze przypiąć. Żeby ktoś ukradł nam rolki, musiałby nas najpierw obezwładnić i ściągnąć je z nóg :). Te w ostateczności da się upchnąć w plecaku.
- Na rowerze mamy normalne obuwie. Kilkugodzinna sesja na rolkach jest mimo wszystko nieco bardziej męcząca dla stóp.
O rolkach przypomniałem sobie niedawno i nagle olśniło mnie, że przecież spadają mi one z nieba. Stan techniczny roweru jest nienajlepszy, a dodatkowo w Krakowie jedynie dałbym go radę podwieszonego pod sufitem trzymać, gdyż nigdzie indziej nie ma miejsca na takie ciaratajstwo. Na rolki znalazło się miejsce od razu. Dolna półka w szafce, upychamy rzeczy na lewo i gotowe. Sama
Zwiedzanie Krakowa
Po Krakowie ogólnie da się jeździć na rolkach, choć w niektórych miejscach jest to uciążliwe. Najbardziej denerwujący jest głęboki bruk w okolicach Starego Miasta, a już człowieka, który odpowiada za umieszczenie takiego ni z tego, ni z owego na stu metrach asfaltowego chodnika na plantach, powinno się nominować do tytułu keka roku. Kurde, jak kamienie wystają 2 cm nad podłoże i jeszcze odstęp między nimi wynosi centymetr, każda próba wjechania na takie coś z dowolną prędkością stwarza wysokie prawdopodobieństwo rozwalenia sobie głowy o kamienie. Da się tam jedynie stosować ostrożną imitację chodzenia. Wróćmy jednak do samego jeżdżenia. Podczas wyprawy najgłupszym pomysłem, jaki przyszedł mi do głowy, był zjazd do tunelu pod skrzyżowaniem ulic Lubicz, Pawiej, Basztowej i Westerplatte. Za stromo + tłum ludzi = mega prędkość. Na szczęście nikogo nie potrąciłem, a wszystkich, którzy mieli okazję w sobotę spotkać gościa z cyfrówką prującego na rolkach przez tenże tunel, pozdrawiam i z miejsca przepraszam :). Drugi raz nie zamierzam tego powtarzać.
Zdjęcia z wyprawy są wszystkie obrobione i wrzucone na serwer. Widać gołym okiem, że mają one lekko nierówny poziom techniczny i część z nich wyszła nieco dziwnie - niby dzień słoneczny, a oświetlenie, jakby niebo zasnute było chmurami. Nad tym i innymi aspektami będę pracować i mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej. W ostateczności trzeba brać pod uwagę jeszcze sam aparat; nie jest to żadna lustrzanka z obiektywem wystającym na 20 centymetrów, tylko kilkuletni Olympus, aczkolwiek swego czasu naprawdę porządny, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ówczesną cenę. Przy okazji dorzucam też gotową galerię z pierwszej wyprawy, koncentrującą się prawie w całości na tramwajach:
Kilka uwag:
- Zdjęcia umieszczam jako "public domain". Jeśli jesteś zainteresowany szczegółami, pod galerią jest link "LICENCJA". Chodzi o to, że mówię "NIE" oszustom+złodziejom przywłaszczającym sobie cudze prawa i kekom żerującym na lukach w prawie autorskim bądź ludzkiej naiwności/głupocie, każdy inny może śmiało to wykorzystywać do dowolnych celów bez żadnych formalności, nawet podawania, kto jest autorem oraz źródła. Zresztą, jest tam to bardziej elegancko opisane.
- Dla miłośników hot-linkowania: to są adresy tymczasowe, gdyż niebawem wszystko powędruje na inny serwer. Ponadto na pewno zadbam o losowe zmiany ścieżek co jakiś czas :). Chcesz ich używać - rób to, ale na własnym serwerze.
















Napisał Bigismall w środę, 30 kwietnia 2008 o 18:57
Masz błędne linki do galerii :)
P.S
Śmieszny ten tramwaj http://student.agh.edu.pl/~jedrzej/zdjecia/wyprawa_2/orig/p1010118.jpg
wygląda jak przerobiony z autobusu