Zacznijmy od małego przybliżenia kilku pojęć przydatnych podczas lektury. Enklawą nazywamy terytorium otoczone ze wszystkich stron terytorium innego państwa. Jeśli dodatkowo jest ono częścią innego kraju, wtedy nazywamy to eksklawą. Przykładowo, San Marino jest enklawą na obszarze Włoch, a Berlin Zachodni był eksklawą RFN (czy, jak to obecnie się mówi, NRF) w NRD.
Baarle-Hertog i Baarle-Nassau
Baarle to miasto na granicy Belgii i Holandii będące administracyjno-politycznym psikusem. Jest to skomplikowany układ tworzony przez 22 eksklawy Belgii w Holandii, na terenie których leży 7 eksklaw holenderskich, a mozaikę dopełniają 3 eksklawy Holandii w Belgii. Na mapce prezentuje się to następująco (źródło: Wikipedia; licencja: public domain):
Geneza takiego układu sięga średniowiecza. Pod koniec XII wieku będące wtedy jeszcze jednolitą posiadłością Baarle objął w posiadanie Gotfryd I van Schoten. Do ziem rościł sobie jednak pretensje holenderski hrabia Dirk VII. Gotfryd, aby je chronić, w 1198 roku zawarł osobliwe i zawiłe porozumienie z Henrykiem I, księciem Barbacji. Gotfryd oddawał mu w nim cały teren, a Henryk I oddawał mu go z powrotem, już jako swemu wasalowi. Jako bonus dorzucił kilka nowych gruntów, lecz równocześnie dokonał paru wycięć, zachowując dla siebie pola uprawne, by móc z nich ściągać podatek. Gotfryd dostawał zatem lasy i nieużytki, ale miał pewność, że Dirk VII już go nie zaatakuje, gdyż zadarłby z kimś znacznie potężniejszym. Zabieg się powiódł i rywal zrzekł się wszelkich pretensji, a wypracowany wtedy podział trwał dalej przez stulecia.
W historii Belgii i Holandii były momenty, gdy oba kraje tworzyły jedno państwo lub razem znajdowały się pod obcym panowaniem. Utworzone w 1815 roku Zjednoczone Królestwo Niderlandów rozpadło się zaledwie 15 lat później. Belgia przyjęła przebieg granicy, jaki istniał po Traktacie Westfalskim. Dokładne regulacje wprowadzał Traktat z Maastricht z 1843 roku. W regionie Baarle strony nie mogły wypracować żadnego porozumienia i ostatecznie... regulowały przynależność państwową każdej z 5732 parcel z osobna.
Życie w podzielonym mieście
W zjednoczonej Europie skomplikowany przebieg granic nie stanowi już specjalnego kłopotu. Na pierwszy rzut oka Baarle nie wyróżnia się niczym od swoich sąsiadów. Typowe miasto zrównane z ziemią podczas wojny i odbudowane w mniej ciekawym stylu, niczym nasza stolica. Po pewnym czasie dostrzeżemy linie na chodnikach i jezdniach wyznaczone przez kolorową kostkę lub metalowe ćwieki - ślad, że właśnie w tym miejscu znajduje się granica między dwoma niepodległymi państwami.
Granice podróżują po mieście swobodnie, nie przejmując się zabudową i rozcinając dziesiątki budynków na dwie części. Do domu trzeba jednak doprowadzać media i tutaj sytuacja zaczyna się komplikować. Woda i gaz w obu częściach pochodzą z Holandii, a telewizja kablowa z Belgii. W kwestii elektryczności, telefonów i samego budynku przyjęto zasadę, że należą one do tego kraju, na który wychodzą drzwi, nawet jeśli 90% wnętrza leży po przeciwnej stronie granicy. Definicja ta pozostawia pewną swobodę. Gdy życie w Holandii nam się znudzi, wystarczy zamurować drzwi po stronie holenderskiej i wybić po belgijskiej. Takie praktyki rzeczywiście mają miejsce. Pikanterii dodaje fakt, że w mieście jest jeden budynek, w którym granica biegnie dokładnie przez środek drzwi, a właściciel nie chce słyszeć o ich przesunięciu o pół metra w lewo lub w prawo. Ostatecznie budynek dostał podwójną numerację.
Cofnijmy jednak zegary historii w przeszłość, do czasów sprzed otwarcia granic. Życie w Baarle obfitowało wtedy w dziesiątki przekrętów i absurdów wykorzystujących skomplikowany układ administracyjny. Najprostszym sposobem na obejście ograniczeń oraz ceł było wniesienie towaru z jednej strony budynku, przekroczenie granicy w jakimś pokoju i wyniesienie zupełnie legalnie po drugiej stronie. Właściciele fabryk nękani w Holandii za zanieczyszczanie środowiska mogli przesunąć komin o parę metrów do Belgii, gdzie normy były mniej restrykcyjne. Dołóżmy do tego policję i straż, które mogły interweniować wyłącznie na terytorium swego kraju i otrzymujemy obraz rodem z Monty Pythona.
Konkurenci Baarle
Baarle to mistrz Europy w kategorii najdziwniejszego przebiegu granicy, lecz jest na świecie jedno bardziej zakręcone miejsce. Jego lokalizacja to pogranicze Indii i Bangladeszu tworzone przez 198 enklaw (92 bengalskie i 106 indyjskich). Mapkę tamtego regionu można znaleźć na angielskiej Wikipedii w haśle Indo-Bangladesh_enclaves.
Zakończenie
Mieszkańcy Baarle są bardzo dumni ze swego historycznego dziedzictwa czyniącego to miasto unikatem w skali świata. W zupełności się z nimi zgadzam, chociażby z tego powodu, że temat zapewnił mi odrobinę rozrywki na dzisiejszy wieczór. I za inspirację do Yermenii. I wiem, że jak będę kiedyś w pobliżu, to nie omieszkam wpaść, by obejrzeć to nietypowe miasto na własne oczy.
EDIT: URL poprawiony. Dziękuję czytelnikom za czujność :)















Napisał Cypherq w niedzielę, 6 lipca 2008 o 17:09
Że Tobie się chce takich rzeczy szukać :)