Jednak wczoraj musiałem coś na szybko przenieść na papier, a czasu nie było na tyle, by kombinować z przełączaniem systemów. Włożyłem więc kartkę i mówiąc "spróbować nie zaszkodzi", kliknąłem "Drukuj". Jakież to było piękne uczucie, gdy usłyszałem szum głowicy i ujrzałem zadrukowane kartki wysuwające się z podajnika :). W sumie do dziś nie wiem, co tak naprawdę było przyczyną błędu, dlaczego żadna z porad, mimo jej zastosowania kilkakrotnie i niezwykle dokładnie, nie zadziałała, chociaż na forum miałem komentarze ludzi, którym się udało. Problem po prostu rozwiązał się sam przy okazji którejś z kolei aktualizacji...
Wciąż jednak najważniejsze skany i wydruki będę wykonywać na Windowsie, ponieważ z tego, co pamiętam z czasów, gdy wszystko jeszcze chodziło, jakość linuksowego kodu była średnia. Zdarzało się, że drukarka nagle milkła po zadrukowaniu 3,5 strony i nie było szans, by wznowić jej działanie. Raz czy dwa zaczęła rówież drukować tajemnicze kody ASCII; udało mi się też zamienić ją w niszczarkę, ale to wina włożenia pomiętego papieru :).






Napisał Termit w piątek, 9 maja 2008 o 17:20
A właśnie, wczoraj zaktualizowałem hplip do najnowszego i, jakkolwiek drukować mogę, to sane się obraził i nie zeskanuję nic, a poza tym nie wykrywa mi jej hp-toolbar, choć przed aktualizacją było wszystko OK.