Dziś jest piątek, 22 sierpnia 2008 roku (z kalendarza...)

Do gimnazjum z laptopem

Icon

07.06.2008, 23:43

Ogólna

Komentarze (21)

Powrót

Kilka dni temu prasa podała informację o rządowym programie "Komputer dla ucznia". Jego założeniem jest zinformatyzowanie uczniów polskich gimnazjów poprzez wyposażenie każdego z nich w laptopa. O wszystkim dowiedziałem się z tematu na forum mojego uczelnianego kierunku, gdzie idea została zjechana z góry na dół w myśl zasady "wszystko nowe, z czego nie mogę skorzystać, jest do d$%^^".

Dużo mówi się o zacofaniu polskich szkół pod względem technologicznym. Braki w wyposażeniu lub w istnieniu pracowni informatycznych, ogólna kiepska dostępność sprzętu multimedialnego - telewizorów, laptopów do uruchamiania prezentacji, rzutników oraz kadry. Pomysł na wykonanie cywilizacyjnego skoku poprzez zakup każdemu uczniowi własnego laptopa jest bezprecedensowy w skali świata (nie słyszałem dotąd o podobnym przypadku). Przyjrzyjmy się więc, co można pożytecznego z niego wyciągnąć i gdzie idea może nawalić.

Do użytku w szkole

Wykorzystywanie komputera w charakterze zeszytu na lekcji uważam za nieco chybiony pomysł. Próbowałem tego kilkakrotnie na uczelni i specjalnie nie przypadło mi to do gustu. W porównaniu z papierem dostępne oprogramowanie ma zbyt małe i toporne w użyciu możliwości formatowania tekstu. Jeśli ktoś nie wierzy, polecam próbę szybkiego wykonania znośnie wyglądającego rysunku w trakcie notowania. Pomijając już konieczność kombinowania z oprogramowaniem, wspomnę, że za jasną cholerę nie da się sensownie rysować przy pomocy głaskacza, a nawet myszki. Kawał papieru jest w takich okolicznościach niezastąpiony - mówię to jako osoba, która wszelkie projekty woli rozrysować na papierze, aniżeli mozolnie opisywać w formie cyfrowej.

Jednak w zamian widzę kilka innych zastosowań. Na niektórych zajęciach w szkole często organizowana jest rozmaita praca w grupach, gdzie taki sprzęt byłby już bardziej przydatny, chociażby do szybkiego znalezienia potrzebnych informacji. Pomysłowość ogranicza tu oprogramowanie, które przeważnie jest niezbyt przystosowane do pracy w grupie nad jednym projektem. Owszem, do takiego MS Office istnieje z 5 różnych wspomagaczy, ale nie widziałem jeszcze pakietu biurowego, w którym 5 osób na 5 stanowiskach mogłoby w czasie rzeczywistym tworzyć tę samą prezentację, dzieląc się slajdami, obrazkami i innymi rzeczami. To byłaby dopiero rewolucja...

Ostatnie zagadnienie dotyczy zajęć z informatyki. Pracowni jest mało, często są przestarzałe, a ilość stanowisk w porównaniu z potrzebami jest nieduża. Przy zaopatrzeniu każdego ucznia w laptop, pracownia informatyczna w kształcie, jaki znamy, nie będzie już zbytnio potrzebna. Zamiast kupowania komputerów na wiele lat, wystarczyłoby stworzyć warunki do szybkiego zestawiania z tego, co uczniowie przyniosą, sieci lokalnej. Problem pracowni rozwiązuje się sam:

  • Zamiast kupować 50 stanowisk, wystarczy zainwestować w switche i routery. Wyszłoby znacznie taniej, a zamiast tego można zakupić porządny serwer i dobre łącze, na którym szkoła będzie mogła uruchomić rozmaite usługi sieciowe w stylu dziennika internetowego.
  • Obfitość routerów i switchów to idealna wręcz okazja do organizowania warsztatów z sieci komputerowych, które są coraz powszechniejsze, a ludzi potrafiących cokolwiek w nich zrobić - mało.
  • Poprawia się przenośność.

Myślę, że właśnie tutaj indywidualne laptopy mają największą szansę na rewolucję, lecz nie zapominajmy, że nie zrobi się ona sama. Bez wykształconego człowieka, który tym wszystkim pokieruje, zajęcia te będą i tak nudnawe, a problemy techniczne pozostaną, zmieni się tylko ich rodzaj. Bez oprogramowania dostosowanego do tego celu także cały proces będzie skomplikowany i narażony na błędy. Jednak to są już aspekty samego wykonania, które można zrobić porządnie lub skopać, jak w każdym projekcie i gdybyśmy po tym mieli oceniać cokolwiek, nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach.

Do domu

Moja przygoda z komputerami i informatyką w ogóle zaczęła się właśnie w domu, gdzie miałem styczność z tymi urządzeniami gdzieś od piątego roku życia oraz zostałem odpowiednio pokierowany przez rodziców. Nie wszyscy muszą oczywiście postąpić tak samo - ktoś musi w końcu piec informatykom chleb, prąd, zorganizować komunikację, obsługiwać dla nich banki... nie wszyscy wykorzystają taki laptop do nauki czy czegoś ogólnie pożytecznego choć przez chwilę. Ale wśród tych ludzi, którzy takiej maszyny nie mają, na pewno jest wielu na tyle rozsądnych, że pewne umiejętności dzięki temu nabędą. Nie czarujmy się - komputerów w świecie będzie przybywać. I choć nie do końca popieram wciskanie ich wszędzie, gdzie popadnie, bo wiem, że to się źle dla cywilizacji kiedyś skończy, ale wiem też, że ludzie bez umiejętności ich obsługi będą mieć coraz ciężej.

Problemy

Projekt budi przede wszystkim zastrzeżenia z powodu zabezpieczeń przed następującymi zagrożeniami:

  1. Dostęp do stron pornograficznych.
  2. Pirackie oprogramowanie
  3. Możliwość kradzieży
  4. Możliwość sprzedania przez rodziców np. w celu uzyskania pieniędzy na alkohol.

Ryzyko będzie istnieć zawsze i wyeliminować do końca się go nie uda. Dlatego tutaj kluczem musi być opracowanie odpowiednich zabezpieczeń.

Pojawiają się także pytania o wykorzystywanie laptopów do grania na lekcjach, a że jest to więcej, niż prawdopodobne, pokazują studia... :P. Jednak rozwiązanie tego typu problemów leży już w gestii nauczycieli oraz rodziców, którzy powinni odrobiny rozsądku dziecka nauczyć. Gdybym ja był nauczycielem, po prostu zapowiadałbym lekcje, na których będzie możliwość używania laptopów i w jakim celu, a skoro już bym tym nauczycielem był, na pewno by takie zajęcia odbyły się co najmniej kilka razy. Kwestia pomysłowości.

Jeśli dzięki temu programowi wypłynie choć kilku świrów, którzy na konkurs recytowania liczby PI z pamięci najpierw będą przez 3 dni pisać program do jej nauki, a uczyć się - przez dzień, to dla tych uczniów będzie to sukces. Zauważmy, że gdyby ta cała rzesza uczniów miała możliwość nabycia komputerów dzięki np. nagłej poprawie sytuacji gospodarczej kraju, i tak miałoby miejsce to samo, tylko już bez medialnego szumu i bez jakichkolwiek prób kontroli. A nie czarujmy się - Internet i komputer nie jest jedynym sposobem demoralizacji. Jeśli ktoś do tego dąży i nikt go nie powstrzyma, to znajdzie sposób z komputerem czy bez niego. Zbyt długie oglądanie reklam proszków do prania też szkodzi, a jakoś nikt nie woła, by wyrzucić telewizory z domów.

Moje uwagi

Do projektu mam jedno zastrzeżenie... mianowicie dlaczego wszystkie tego typu innowacje skupiają się na gimnazjach i podstawówkach, natomiast prawie zupełnie ignoruje się licea i inne szkoły średnie? Tam młodzież jest już u progu dorosłości, część ma już nawet pomysł na życie, a na pewno byłoby tam więcej sensownych pomysłów na wykorzystanie takich laptopów. Dotyczy do nie tylko tego. Spójrzmy chociaż na program informatyzacji. Na przełomie roku 2006/2007 dzieci w szkołach podstawowych i gimnazjach powiatu stalowowolskiego uczyły się rysować w Paincie na Intel Core 2 Duo + 1 GB RAM, a tymczasem przyszły student informatyki uczący się w najlepszym liceum w regionie i jednym z pierwszych w województwie musiał pisać maturę na komputerze z Celeronem 800 mHz i pozbieranych po całej pracowni 192 megabajtach RAM. Żeby było śmieszniej, taki komputer używany do rysowania w Paincie, miał kilka razy lepszą konfigurację sprzętową, niż główny serwer szkolno-internetowy rzeczonego liceum!

Jednak w sumie trzeba przyznać, że w końcu liceum moje byłe doczekało się nowych dostaw. W zeszłym roku w obliczu wyparowania starego serwera znalazła się kasa na naprawdę porządny sprzęt, a w tym miesiącu pojawia się zupełnie nowa pracownia... z nowym serwerem, który będzie zintegrowany z dotychczasowym. Przygotujcie się na kolejne odcinki serii Opowieści o stawianiu serwera :).

Wróćmy jednak do tematu, gdyż nieco sobie zboczyliśmy z kursu. Odnośnie rządowego projektu pojawił się dodatkowo postulat, by uzależnić otrzymanie laptopa od wysokości średniej ocen, co powinno mobilizować do nauki i dodatkowo uczyć, że na niektóre rzeczy trzeba sobie zapracować. Rozwiązanie sensowne, ale wtedy opisywany wyżej pomysł na modyfikację pracowni komputerowej nie zda rozwiązania, bo przecież tam dzieciaki z niższą średnią też muszą na czymś pracować.

Podsumowanie

Z wpisu wynika, iż jestem dość optymistycznie nastawiony do pomysłu, aczkolwiek dostrzegam w nich trochę wad. Specjalnie nie poświęcałem im dużo miejsca, ponieważ szukanie dziury w całym to sport narodowy Polaków. Od pewnego czasu dla odmiany wolę odciąć się od tego zacietrzewienia, tusko-, kaczyńsko-, majchrowskofobii (to ad. Krakowa) z prostego powodu. Nie prowadzi to do niczego konkretnego, poza jechaniem wszystkich nowości z góry na dół, tak że odechciewa się robienia czegokolwiek. Nie sądzicie, że zamiast tego lepiej jest pomyśleć, JAK POPRAWIĆ niedociągnięcia i JAK WYKORZYSTAĆ nadarzające się okazje?

Powrót

Komentarze

Napisał Nowaker w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 01:23

Pomysł jest nie do zrealizowania. Ile jest dzieci w gimnazjum? Z 5 milionów? 5 milionów razy 1500 zł za laptop to 7,5 mld złotych.

Druga kwestia jest taka, że jeśli coś się dostaje za darmo, to tego się nie szanuje. Tak zawsze było, jest i będzie.

"młodzież jest już u progu dorosłości, część ma już nawet pomysł na życie, a na pewno byłoby tam więcej sensownych pomysłów na wykorzystanie takich laptopów."

To prawda, ale z drugiej strony - my potrafimy już zarabiać, my już coś w życiu osiągnęliśmy. A gimnazjum to jeszcze beztroskie życie, to już prędzej niech młodsi mają :)

Moje stanowisko jest następujące - jestem na nie, z uwagi na to, że komputer nie będzie szanowany i będzie służył do tak naprawdę tylko do grania (niestety).

Mieszając w to politykę, to nie jesteśmy państwem socjalistycznym, żeby kupować ludziom laptopy. Idąc dalej, moi rodzice mają biuro w tym samym budynku, w którym się mieści "opieka społeczna". Standardowy dzień odbierania "świadczeń" wygląda tak mniej więcej tak, że baba przychodzi pod budynek opieki z fają w mordzie, wypala ją jak najszybciej i włazi odebrać to, co jej się należy. Inna rodzina, która chodzi do opieki to taka, że ich dzieci chodzą żebrać o chleb, kartofle, itp. a w sklepie kupują sobie czipsy, lody, itp. a tata chodzi nawalony po mieście (jak codzień). Chleją za nasze pieniądze. Dlatego jestem przeciwny socjalizmowi (a opieka społeczna to jedna z form).

Rozgadałem się trochę na różne tematy ;] W tym wpisie Ty też bardziej niż zawsze pozwoliłeś sobie na odbieganie od tematu głównego, więc i ja sobie pozwoliłem tak w stosunku do mojego komentarza ;)

P.S. Sprawdź pocztę na Gmailu, katalog spamowy, bo wysłałem Ci maila i znając życie Gmail znów mnie do spamu wrzuca.

Napisał Nievinny w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 08:02

Komputery typu TabletPC dość dobrze sobie radzą zastępując papier. Przynajmniej mi przypadły do gustu. W chwili kiedy pojawia się Multitouch nie ma problemów natury technicznej co tylko organizacyjnej. Poza tym uważam, że gimnazjum to zła grupa docelowa. Im nie praca a gry w głowie (generalizuję). Jeśli już to rozdawać je licealistom albo studentom. Ale jak zwykle rząd rzuca hasła a życie idzie swoim torem.

Napisał KODON w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 10:30

Laptop dla każdego ucznia to nie jest dobry pomysł. Szczególnie dla gimnazjalistów. Przecież większość nie wykorzysta laptopów do nauki! Gimnazjaliści z III klas w przyszłych wyborach za 3 lata będą mogli głosować. PO stworzy sobie większe szanse na ponowne zwycięstwo w wyborach. Może powinni zająć się czymś konkretnym?

Zamiast kupować 50 stanowisk (...) Wyszłoby znacznie taniej
Czyli po (30 * Liczba_I_Klas) nawet tandetnych laptopów dla każdego gimnazjalisty z I klasy - co rok - wyniesie taniej niż po 15-20 komputerów osobistych do sal komputerowych w każdej szkole i kilka np. do biblioteki + przenośny laptop - co 5-10 lat?

Dlaczego idea jest zła? Czy program informatyki wymaga zmian? Przeczytajcie artykuł: O informatyzacji Polski. Dlaczego Rząd nic w tym kierunku nie robi? Zarówno poprzedni jak i obecny gabinet charakteryzuje populizm. Jeśli program nauczania Informatyki nie zmieni się, można zapomnieć o zinformatyzowanej Polsce. Zainstalować grę z CD, poklikać przez GG lub przeglądać sieć za pomocą IE to żaden problem. :)

W każdej szkole jest potrzebny co najmniej 1 dobry laptop właśnie do zajęć lekcyjnych, aby wykorzystać potencjał multimediów.

Napisał eRIZ w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 12:44

"Ostatnie zagadnienie dotyczy zajęć z informatyki. Pracowni jest mało, często są przestarzałe, a ilość stanowisk w porównaniu z potrzebami jest nieduża. Przy zaopatrzeniu każdego ucznia w laptop, pracownia informatyczna w kształcie, jaki znamy, nie będzie już zbytnio potrzebna."

Taaa, a inna sprawa, że jak już są, to się z nich wcale nie korzysta. A w klasie o profilu mat-inf informatyki w roczniku maturalnym już nie ma. xD

Napisał mik01aj w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 14:29

Według mnie pomysł jest bez sensu. Zyx, jesteś na studiach i patrzysz na to inaczej niż przeciętny gimnazjalista. Przeciętny gimnazjalista niewiele umie zrobić z komputerem poza włączeniem i używaniem gry/gg/ie. I przypuszczam, że jeśli by dać gimnazjalistom możliwość takich zabaw na przerwach, lub (o zgrozo) lekcjach, to po trzech latach "nauki" w takim gimnazjum umieliby dużo mniej, niż przed jej rozpoczęciem. W liceum sytuacja wygląda nieco lepiej, ale też różnica nie jest wielka.

Według mnie wprowadzanie czegoś takiego miałoby sens tylko na profilach informatycznych w liceach, gdzie byłaby szansa, że te komputeru naprawdę zostaną wykorzystane do nauki, a nie zabawy. Wszędzie indziej to rozwali zajęcia.

A jeśli chodzi o podniesienie poziomu informatyki w szkołach, to nic nie zastąpi dobrych nauczycieli. Prawda jest taka, że ktokolwiek ma jakieś pojęcie o informayce może sobie znaleźć pracę 2 razy lepiej płatną niż użeranie się z dzieciakami w gimnazjum. I dlatego poziom informatyki w szkołach jest taki tragiczny (owszem, zdarzają się wyjątki, ale w większości przypadków tak niestety jest)

Napisał scanner w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 15:36

Sam pomysł wyposażania uczniów w komputery to dobry pomysł, jednak:
1) gówniarstwo jakie jest każdy widzi - kopie plecaki, rzuca torbami itp.
2) Zamiast laptopów lepszy byłby tablet i rysik - w tym momencie rysowanie, pisanie odręczne itp nie stwarza już takich problemów.
3) sprzedać na alkohol? Oj wielu by tak zrobiło... i co potem? dać nowy, żeby znowu sprzedać?

Ogólnie tak jak mówię, pomysł dobry, ale nie do realizacji. Trochę nam jeszcze do czasów StarTreka i przenośnych konsol brakuje.

Napisał verm w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 16:43

O ile się nie mylę to na (w?) Islandii uczniowie mają rządowe laptopy. Gwarancji nie daję, ale wydaje się mi, że jest to "młodzierz w wieku licealnym".

Napisał Zyx w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 17:37

O programie nauczania informatyki i potrzebie nauczycieli pisałem jakiś czas temu, dlatego tutaj już do tego nie wracałem.

mik01aj, Nievinny, Nowaker -> również uważam, że to szkoła średnia powinna być grupą docelową. Nawet poświęciłem temu cały rozdzialik wpisu. Do ostatniego z panów prośba o nieprzekręcanie sensu wyrwanych z kontekstu zdań podczas ich cytowania :).

Co do formy własności, laptopów uczniowie nie muszą dostawać na własność, ergo byłyby podstawy do ich regularnego kontrolowania, a także wyciągnięcia poważnych konsekwencji finansowych wobec uczniów niszczących je.

PS. Nowaker -> 5 milionów gimnazjalistów? Nie bardzo, skoro statystyki mówią, że wszystkich dzieci w wieku 0-14,99 lat jest 6 milionów :). Koszt całego programu szacowany jest na 600 milionów złotych, czyli mniej, niż Warszawa ma zapłacić za 1 km drugiej linii metra.

Napisał mitrandir77 w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 18:15

Moim zdaniem Polska skutecznie dąży do zbudwania socjalizmu na co dowodem jest np. ten projekt. Jako, że swoje poglądy określam jako konserwatywno-liiberalne nie mogę się zgodzić na to aby państwo zostało instytucją charytatywną. Fundowanie komus laptopa za moje pieniądze uwazam za jeden absurdów których z dnia na dzien przybywa w naszej III RP.

Napisał Nowaker w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 19:21

A uświadom mnie, co przekręciłem, bo nie bardzo wiem ;) A w statystyki nie patrzyłem, to był tylko strzał ;]

Napisał Swacza w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 21:16

Pomysł, aby laptopy dawać na profilach mat-inf, mat-fiz w liceum byłby dobry. Dzisiaj mamy za wielu humanistów, więc taki laptop na pewno zachęcił by uczniów do uczenia się na takim profilu. Oczywiście to muszą być prawdziwe profile ścisłe, a nie w stylu 4 godziny w cyklu informatyki czy też fizyki i 12 matematyki, to musiałoby faktycznie wykształcić w tych kierunkach.

Można by taki laptop dawać w ramach nagrody dla 50% najlepszych uczniów w ostatniej klasie, wtedy jeszcze bardziej byłyby osoby zainteresowane dobrymi wynikami.

Mówię natomiast stanowcze nie dla laptopów w szkole. Do czego się mają przydać na biologii, chemii. Nie wspominając o języku polskim, czy historii.
Lepiej w tych przypadkach wyposażyć pracownie szkolne (wszystkie) w laptopa, rzutnik i ekran + system nagłaśniający w pracowniach językowych. To bardziej by pomogło.

Napisał scanner w niedzielę, 8 czerwca 2008 o 22:37

No weź przestań.. Poważne roszczenia od rodziców pijaków, którzy sprzęt swojego dziecka (nawet jeśli tylko użyczony przez szkołę) przepili w weekend, a siedzą na garnuszku opieki?
Więcej realizmu.

Napisał takieGadanie w poniedziałek, 9 czerwca 2008 o 09:01

Bardzo sceptycznie podchodzę do każdej formy rozdawnictwa... w praktyce rzadko kiedy to się sprawdza a i efekty z reguły są odwrotne do założeń. Zawsze to lepiej dać wędki niż ryby... ale dla mnie sam fakt, że ktoś za darmo rozdaje nawet te wędki wydaje się wysoce podejrzany. Wędki trzeba zrobić sobie samemu a nie czekać na gotowe ;) To taka uwaga natury ogólnej.
Wiem, jestem malkontentem... sądzę więc, że efekt zastąpienia pracowni komp. osobistymi laptopami uczniów będzie taki sam jak zawsze, czyli żaden. Szczególnie w gimnazjach. Uczniowie będą notorycznie zapominać laptoków, a połowa z tych, których nie zapomną zabrać na zajęcia będzie popsuta lub z jakiegoś innego powodu (wirusy, zmiana konfiguracji, itp.) nie będą się nadawać do natychmiastowego użytku na lekcji. I nadal będzie przypadało trzech uczniów na jedno stanowisko.

Ale żeby nie było, mimo wszystko chętnie bym obserwował jak w praktyce wygląda taki program. Niech przetestują to na losowo wybranej klasie... a co tam, niech będzie nawet cała szkoła. I w zależności od efektów zdecydować dalszych losach programu. Chociaż pewnie i tak jak zwykle ideologia i demagogia stałyby się ważniejsze od faktów.

Napisał Zyx w poniedziałek, 9 czerwca 2008 o 11:53

Nowaker -> to zdanie, jak i cały paragraf, poświęcone było liceum, a ty z tego zrobiłeś nagle "gimnazjum". Zaimki mają znaczenie.

takieGadanie -> właśnie od pilotażu się zacznie :). Ponadto kto mówi, że na tych laptopach ma być Windows? (to ad. wirusów).

Swacza -> pomysł naprawdę niegłupi z tymi laptopami dla mat-infów, tylko żeby nie było z tym tak, że ktoś sobie idzie do nich tylko po to, by dostać laptopa :). Mógłby być dodatkowy warunek jego otrzymania, że np. trzeba podjąć potem studia techniczne. W przypadku samych studiów już teraz ma wejść rozwiązanie stypendiów dla studentów najpotrzebniejszych kierunków technicznych, które trzeba będzie zwrócić w wypadku ich nieukończenia.

A co do tzw. "każdej formy rozdawnictwa"... ja się jakoś nie buntuję, że za moje pieniądze budowana jest autostrada pod Gdańskiem, z której na pewno w dającej się przewidzieć przyszłości nie będę korzystał. To też jest rozdawnictwo - w końcu ktoś sobie będzie ZA MOJE PIENIĄDZE wygodnie jeździł :). Zwłaszcza, że kierowcy też są głupi, wypadki będą, dziury, trzeba to będzie łatać, remontować i sprzątać po nich... a jaki byłby ferment, gdyby nagle darmowe szkoły zlikwidować? Tam też przecież się część pieniędzy marnuje na keków, dresiarzy i inne mendy społeczne, ale gdyby nie te dotacje, to polska edukacja załamałaby się całkowicie. Fakt, ty byś może i był wykształcony, ale póki co wiele innych osób już nie. Później byś tylko chodził i klnął, że nie możesz np. ludzi do pracy znaleźć... tylko kraje, w których 100% mieszkańców można określić mianem "bogatych" mogą sobie na takie coś pozwolić. A co się by działo w Polsce, to popatrz właśnie na kraje trzeciego świata albo na Europę w XIX wieku.

Napisał mik01aj w poniedziałek, 9 czerwca 2008 o 12:58

mitrandir77 imho ma rację, rola państwa powinna się ograniczać do trzech rzeczy (to ktoś mądry powiedział, ale nie pamiętam kto):
- Zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa wewnętrznego (policja) i zewnętrznego (armia)
- Wymiaru sprawiedliwości
- Zapewniania rzeczy, których budowa nigdy nie będzie leżeć w zasięgu małych grup (przede wszystkim drogi).

A cała reszta może być prywatna. Zresztą - przypomnij sobie, jak wyglądały sklepy, jak były publiczne (ocet i liście laurowe), i jak wyglądają teraz, kiedy należą do prywatnych przedsiębiorstw. Według mnie prywatyzacja szkolnictwa przyniosłaby podobny efekt ;)

Sorry za OT ;p

Strona 1 z 2 :: 1 2

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia