W dniu dzisiejszym wydarzył się był jednak mały przestój, gdy Zyx zbierał się na autobus do szkoły. Ze zdumieniem odkrył wtedy, że jego klucze nie są elementem zbioru "mieszkanie", gdyż omyłkowo zabrał je w sobotę tato. Zyx rozpoczął konsultację telefoniczną, nadal krążąc po pokojach i zastanawiając się, co robić. Ostatni autobus przed lekcjami odjeżdżał za dosłownie parę minut. Nie przewidział jednak ogromnej rodzicielskiej troski. Po nieudanej próbie odnalezienia klucza zapasowego nieśmiało bąknął do słuchawki: "Trudno, najwyżej na jedną fizykę nie pójdę", by wywołać niesamowitą reakcję. "No jak na fizykę nie pójdziesz?!" - usłyszał w odpowiedzi od taty, który zjawił się osobiście 20 minut później z kluczami i jeszcze zafundował podwózkę do szkoły. Jednak przez ten krótki czas Zyx zwolnił. Leniwie umył naczynia, pooglądał farbę na ścianie w pokoju, beznamiętnie przerzucił kanały w telewizorze. "Za tydzień będziesz miał tego po czubek głowy", pomyślał. Święta niechybnie się zbliżały.







Napisał NuLL w wtorek, 11 kwietnia 2006 o 02:59
Ksiazke zaczynasz pisac ? :>