Oczywiście z naszej strony nie wszystko było tak samo, jak przy prawdziwym ataku; lekcje tego dnia mieliśmy skrócone, a na ostatniej dodatkowo poinformowano nas, jak trzeba się ewakuować. O samym zamiarze zorganizowania czegoś takiego wiedzieliśmy od początku roku. Niemniej jednak były to ćwiczenia antyterrorystów i ci już zachowywali się dokładnie tak, jak na prawdziwej akcji, tj. gdybyś się odłączył od grupy i poszedł np. do kibelka, mogliby Cię spokojnie powalić na ziemię jako terrorystę. I nie są to słowa rzucane na wiatr. Niedawno w woj. podkarpackim w jakimś mieście była podobna akcja, podczas której jednemu z uczniów antyterroryści wyrwali bark, gdyż pajacował i prowokacyjnie olewał sobie rozkazy. Cóż, sam sobie winien.
Zaintrygowało mnie to, że w drugiej minucie ewakuacji cała szkoła była już otoczona taśmą, a ruch na jednym z pasów krajowej drogi wzdłuż Sanu - zatrzymany. Szkoda tylko, że zapomniano przywiesić na szkolnym przystanku MKS informację o zmianie organizacji ruchu. Zanim zorientowaliśmy się, że trzeba iść na następny przystanek (dośc odległy), jeden autobus do domu zdążył już sobie pojechać :). Całe szczęście, że parę minut później jechał kolejny :).
Jedyną niedogodnością ataku było to, że chyba wyłączono w szkole prąd, gdyż Zyxist.com nie działał przez jakiś czas...






Napisał JacekK. w piątek, 16 września 2005 o 14:41
Tia, a wszystkie pierwsze klasy (w tym moja) musiały iść na jakieś pogrzane sprzątanie świata. Szczerze mówiąc, to żałuję, iż mnie tam nie było.