Doszedłem do treści strony, dodałem ładnie parametry "width", "align" itd. Odświeżyłem adres i jest ładnie. Zwężyłem okno.... #$@$@#$, treść wjechała na menu i wszystko zasłoniła. I co z tym fantem zrobić? Nigdzie nic nie ma, brat tłumaczy się nieznajomością zagadnienia. W końcu przypisałem stałą szerokość i zmieniłem trochę układ warstw, by dodać tło pod menu. Z tym również były jaja. Wzorem innej stronki chciałem, aby szary panel z boku leciał sobie aż na sam dół strony. Tam osiągnąłem ten efekt tak, jak robi to typowy człowiek: w HTML'u. Tutaj wpisuję w CSS wartość "height" na "100%" i... oczywiście, rozszerzyło mi stronę tak, że po końcu treści było jeszcze wolne z 300 pikseli. Znów kombinowanie. W ruch poszły z-indeksy, które poustawiałem dla loga i menu, a następnie ten nieszczęsny panel wsunąłem pod nie. Mimo wszystko część przestrzeni nadal pozostała. Nie wiem, czy to twórcom Opery/Firefoxa coś się w głowę stało, że biorą za "100%" odległość z Paryża do Londynu, zamiast od góry pola wyświetlania do końca treści, czy też ja jestem idiotą? Uprzedzając ewentualne złośliwe komentarze: tak, oczywiście że jestem idiotą. Przyczyny takiego zachowania nie znalazłem.
Korzystając z dni otwartych w szkole ustaliłem, że strona będzie przygotowywana w czterech wersjach językowych. Kod PHP dopasowałem bez problemu. Gorzej, gdy przyszło w CSS'ie dorobić po prawej stronie górnego panelu flagi z linkami do każdej z nich. Najpierw zwyczajnie dodałem nowy ID: "languages", a w nim porobiłem linki i wstawiłem obrazki. Przez przypadek zrobiłem błąd składni XHTML i przeglądarka zgłosiła mi (słusznie) błąd na ostatniej z flag, trzy pierwsze wyświetlając poprawnie. Błąd poprawiłem i mało nie spadłem z krzesła. Linki... wyparowały. I nie tylko linki, ale także obramówka, która miała je otaczać po najechaniu. Po nitce do kłębka dotarłem do przyczyny: "position: absolute;". Tylko co ma piernik do wiatraka? Bez tego zwyczajnie nie idzie przesunąć tych flag do prawej strony! Patrząc na resztę layoutu odkryłem, że div ze stylem z ww. atrybutem jeszcze w paru innych miejscach wciął mi linki. Tak, jakbym w ogóle nie użył tam a href. Dodam, że "bugliwy" Internet Explorer wyświetla wszystko tak, jak być powinno.
I jak tu nie twierdzić, że CSS robiony jest przez masochistów dla masochistów? Najgłupsze rzeczy takie, jak przesunięcie tekstu do prawej, mogą przyprawić niekiedy o paliptację serca, a a całość jest delikatna niczym domek z kart. Dodaj jednego diva, poznikają linki w połowie strony. Przywróć pierwotny stan, linki nie wrócą. Istna paranoja. Dlatego skończę ten @#$@#$ layout, bo mi się go nie chce przepisywać na bardziej cywilizowaną postać i rzucam to. Do pewnego stopnia CSS jest naprawdę przydatny, ale robienie na nim CAŁEJ strony to naprawdę niezły hardcore. I ludzi, którym się to udaje, chyba zacznę podziwiać. Za żelazne nerwy...















Napisał zimaq w wtorek, 26 kwietnia 2005 o 20:34
Znam ten ból, a teraz poznam go dokładniej, gdyż szykuję sobię zupełnie nową, wypasioną ( i tak pewnie taka nie będzie ) stronkę ;) Ehhh... Ciekawe czy CSS3 będzie lepiej zorganizowany?