Płaszów
Płaszów położony jest na południowym brzegu Wisły we wschodniej części Krakowa. Przez długi okres swego istnienia był samodzielną wsią, by 1 lutego 1912 roku stać się częścią miasta. Administracyjnie nie jest samodzielną dzielnicą, lecz częścią Podgórza, od którego jednak jest dość mocno odseparowany przez linię kolejową Kraków-Tarnów oraz gigantyczny węzeł kolejowy Kraków Płaszów praktycznie odcinający go od reszty miasta. Powoduje to, że choć geograficznie znajduje się całkiem niedaleko centrum, jest jednym z najgorzej skomunikowanych regionów miasta.
Trasa tramwajowa do Płaszowa
Złośliwcy i ignoranci twierdzą, że tramwaj do Płaszowa powstaje z powodu znajdującej się właśnie tam Krakowskiej Akademii, w której udziały ma prezydent miasta, Jacek Majchrowski. Tymczasem plany budowy tramwaju w tamte rejony powstały już w PRL-u. Tory z Ronda Grzegórzeckiego przez Wisłę, przerzucone później nad dworcem w Płaszowie dokładnie tak samo, jak planowany przebieg pierwszej linii szybkiego tramwaju, pojawiły się już w biuletynie informacyjnym MPK z 1986 roku, podobnie zresztą jak trasa na Ruczaj i funkcjonująca już od dziesięciu lat do Kurdwanowa. Później plan nieco zmodyfikowano, dodając odgałęzienie w rejon ulicy Lipskiej, czyli to, co aktualnie jest przedmiotem inwestycji.
Kalendarium realizacji przedstawia się następująco:
- Wczesne lata 90. - przebudowa ulicy Lipskiej z szerokim pasem zieleni pod torowisko tramwajowe (Krakowskiej Akademii jeszcze wtedy w ogóle nie było).
- 2000 rok - założenie Krakowskiej Akademii
- 2001 rok - budowa Mostu Kotlarskiego z pozostawionym miejscem na wydzielone torowisko. Będzie to jednocześnie pierwsza wydzielona tramwajowa przeprawa przez Wisłę.
- 2001 rok - przebudowa ulicy Kotlarskiej łączącej Most Kotlarski z Rondem Grzegórzeckim z pozostawionym miejscem na torowisko.
- 2002 rok - budowa ulicy Herlinga-Grudzińskiego od Mostu Kotlarskiego do ul. Klimeckiego z pasem zieleni pod tramwaj.
- 2008 rok - przebudowa Ronda Grzegórzeckiego, w trakcie której położono pierwsze kilkadziesiąt metrów szyn w kierunku Mostu Kotlarskiego oraz wykonano wszystkie rozjazdy.
- Lipiec 2008 - pierwszy i jak dotąd jedyny tramwaj zatrzymał się na przystanku od strony Mostu Kotlarskiego.
- 2009 rok - ogłoszenie przetargu na budowę.
- 2010 rok - podpisanie umowy z wykonawcą i rozpoczęcie prac.
Pierwsze tramwaje mają przejechać Mostem Kotlarskim już jesienią, lecz na razie dotrą jedynie w okolice ulicy Klimeckiego, gdzie zostanie zorganizowana tymczasowa końcówka dla wagonów dwukierunkowych, podobna do tej, jakie swego czasu funkcjonowały na Pawiej, Alei Pokoju i Św. Sebastiana. Dalej trwać będzie budowa estakady nad skrzyżowaniem z ul. Nowohucką, a także budowa ulicy Kuklińskiego, którą tramwaj dotrze do ul. Lipskiej. Trasa na całej długości ma być oddana do użytku za 15 miesięcy. Na jej końcu znajdzie się dwutorowa pętla, a także najprawdopodobniej zostaną wykonane podbudowy pod przyszłe rozjazdy w kierunku łącznika z ul. Wielicką po drugiej stronie dworca.
Krytyka
W tym samym czasie trwają przygotowania do budowy trasy tramwajowej na osiedle Ruczaj, które w ostatnich latach wyrosło w szczerym polu bez zapewnienia żadnego sensownego dojazdu. Wiele osób krytykuje fakt, że budowa tramwaju do Płaszowa zaczyna się wcześniej, podczas gdy tam jest bardziej potrzebny. Owszem, teraz jest bardziej potrzebny, ale tutaj właśnie widać krótkowzroczność i zapatrzenie w czubek własnego nosa większości Polaków.
- Na Ruczaju obudzono się z ręką w nocniku, gdy wszędzie wyrastały budowane w nieładzie apartamentowce. Źle.
- W Płaszowie miasto chce zawczasu zapewnić dobrą komunikację, zanim debiloperzy zabudują każdy skrawek wolnej przestrzeni. Źle.
- Na Ruczaju ludzie protestują, a to że im tramwaj będzie hałasować, a to że dwa miejsca parkingowe znikną i jakaś gruba ryba nie będzie miała gdzie parkować swoich pięciu BMW. Wszystko się przez to przeciąga, więc jest źle, ale winnym jest MPK, ZIKiT i miasto.
- W Płaszowie nie ma protestów, przygotowania do inwestycji szły sobie w miarę spokojnie, zatem jest źle, bo skoro na Ruczaju protestują, to należy Płaszów dla zasady uwalić, by nie powstał pierwszy.
W ogóle poziom krytyki mieszkańców na sprawę komunikacji miejskiej jest gorzej, niż żenujący, a wspomaga to prasa rozdmuchująca każdą sensację i wypisująca takie brednie, że się w głowie nie mieści. Z "listów do Gazety Wyborczej Kraków" można wysnuć wniosek, że cała ich wiedza o funkcjonowaniu komunikacji sprowadza się do jako takiej znajomości rozkładu jednej linii na swoim przystanku oraz rozróżniania tramwaju od autobusu. I tacy ludzie często próbują pouczać, jak budować trasy tramwajowe, opracowywać układ komunikacyjny, układać rozkłady... dlatego przejdźmy do rzeczowej krytyki.
W projekcie nie podoba mi się właściwie jedna irytująca wada. ZIKiT kurczowo trzyma się polityki transportowej będącej jako takim przybliżeniem utopijnej i nierealnej idei "linii zewsząd dowsząd". Linii jest dużo, jeżdżą rzadko, mają dziwne częstotliwości kursowania i często kolidują ze sobą na pętlach, co utrudnia układanie rozkładów jazdy i generuje opóźnienia. Tymczasem w Płaszowie powstaje kolejny dwutorowy potworek bez żeberka ani toru odstawczego na wypadek awarii, mimo iż pierwotnie taki wynalazek miał się tam znaleźć w planach. Głosów rozsądku nawołujących do wprowadzenia małej liczby często kursujących linii jest wciąż zbyt mało, by przebić się przez beton polityki i ignorancji komunikacyjnej mieszkańców, więc w najbliższej przyszłości dalej będziemy musieli zmagać się z coraz większą liczbą linii tramwajowych wtłaczanych do niedającego już rady centrum i coraz większa liczba linii będzie sobie wchodzić w paradę na pętlach. Na Krowodrzy Górce po przebudowie są trzy tory i żeberko, a i tak w najnowszym rozkładzie dziewiętnastka notorycznie zastawia odjeżdżającą minutę wcześniej trójkę, gdy ta złapie choćby minimalne spóźnienie, bo nie da się tego inaczej zgrać. A co się dzieje w Bieżanowie, gdzie pięć linii musi się cisnąć na dwóch torach, czy Kurdwanowie, także z dwoma torami?
Zakończenie
Prace na razie ledwo się rozpoczęły. Zdołano jedynie wykopać parę dołków i porozstawiać trochę słupków, jednak gdy staną się bardziej zaawansowane, postaram się wybrać w tamte rejony z fotowypadem. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się definitywnie rozwiązać sprawę galerii zdjęć.






Napisał Unit03 w sobotę, 6 marca 2010 o 18:35
Opierając się na wiedzy ze (świetnego skądinąd) forum Skyscrapercity, można chyba powiedzieć, że te 4 punkty z akapitu pt. "Krytyka" można uogólnić do skali całego kraju, z (bardzo) nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi tylko regułę. I albo, zamiast narzekać na narzekających, prowadzić (kolejne?) akcje informacyjno-uświadamiające (w dziedzinach od czysto technicznych, do prawnych), albo olać ciągłe przekrzykiwanie się sprowadzające się (% sensowniejszych głosów zależy od położenia na skali onet - skyscrapercity.com) do "po/pis"...