Dziś jest sobota, 11 października 2008 roku (z kalendarza...)

Battlestar Galactica

Icon

21.06.2008, 21:36

Przegląd

Komentarze (5)

Powrót

Bliżej nieokreślony czas. Ludzkość zamieszkująca 12 kolonii Kobolu przeżywa okres prosperity 40 lat po wojnie ze zbuntowanymi humanoidalnymi robotami, Cylonami, które sama stworzyła. Nadszedł moment wycofania ze służby ostatniego krążownika z czasów wojny - archaicznego Battlestar Galactica. Tuż po skończonej uroczystości z planety Caprica nadchodzi alarmująca wiadomość. Rozpoczął się armageddon, zmasowany atak Cylonów. W ciągu kilkunastu godzin ludzkość staje na krawędzi zagłady. Z pogromu ocalało kilkadziesiąt cywilnych statków kosmicznych oraz Battlestar Galactica. Łącznie niecałe 50 tysięcy przypadkowych ludzi, którzy rozpoczynają exodus w poszukiwaniu legendarnej trzynastej kolonii - Ziemi...

Tak przedstawia się w mocnym skrócie początek fabuły serialu Battlestar Galactica, współczesnego remake'u serii o identycznym tytule z końca lat siedemdziesiątych. Serialu dużo bardziej mrocznego i poważnego, niż przedstawiane kilka miesięcy temu Gwiezdne Wrota. Serialu, który już dawno jest na tapecie i który bym już dawno obejrzał i przedstawił, gdyby nie sesja.

Klimat i fabuła

O ile GW żonglowały konwencjami i formą, BSG od początku do końca trzyma nas w tym samym ponurym klimacie osamotnienia, ucieczki i zmagania z ludzkimi słabościami. Już na dzień dobry wita nas budujące napięcie intro, a za nim wywołująca niepokój cicha muzyka z powolnym śpiewem akompaniująca niemal bezgłośnym scenom kosmicznych walk. W każdym odcinku dominują mroczne barwy stali, lamp halogenowych i pustki kosmosu. Samo to wystarczy, by poczuć się jako jeden z tych czterdziestu paru tysięcy uciekinierów poszukujących nowego domu.

Operowanie dźwiękiem i obrazem to jeszcze nie wszystko, by przykuć widza do ekranu. Niesamowicie dobrą robotę wykonali scenarzyści. Każdy z bohaterów jest niepowtarzalny i nie sprawia wrażenia bycia pierwszym lepszym typem z ulicy. W pilotowych odcinkach pierwszego sezonu mamy okazję poznać najważniejsze wydarzenia z życia każdego z nich, osobiste problemy, rozterki i sekrety, z którymi nagle muszą uciekać w nieznaną przestrzeń, gdy ich domy zniknęły wśród nuklearnych eksplozji. Scenarzyści umiejętnie potrafią wykorzystać to do konstrukcji scenariuszy poszczególnych odcinków. W tle przewijają się próby prowizorycznej odbudowy społeczeństwa; stworzenie na ocalałych promach pasażerskich szczątkowej choćby gospodarki, utrzymanie demokracji oraz ciągłości władzy państwowej, wraz z nią ładu i porządku, a przede wszystkim - zaspokojeniem podstawowych potrzeb ocalałych. W końcu mówimy tutaj o zwykłych kosmicznych promach pasażerskich do przewozu ludzi z jednej planety na drugą, które stały się nagle domem dla niedobitków ludzkości. Konwój musi dodatkowo zmagać się z cylońskim pościgiem oraz cylońskimi agentami, wyglądającymi i zachowującymi się jak zwykli ludzie. Ten klimat po prostu można czerpać z ekranu garściami. Za fabułę i kreację postaci należą się duże brawa.

Dorobek kulturalno-cywilizacyjny ludzkości przedstawionej w serialu nie został wymyślony od zera. Właściwie wygląda toto jak pierwszy lepszy kraj zachodni ulokowany w przyszłości. Telewizja, dziennikarstwo, publicystyka i ogranizacja życia społecznego na wzór ziemski... mamy tutaj demokrację z urzędem prezydenta będącym jak żywo kopią mechanizmu Stanów Zjednoczonych, typowo współczesny ubiór (garnitury). Jedynie część mitologii i wierzeń jest "autorska", aczkolwiek nawet tutaj można spotkać sporo nawiązań do antycznej kultury greckiej, jak chociażby imiona "bóstw" (tzw. Panowie Kobolu) brzmiące dość znajomo: Zeus, Atena, Posejdon... :)

Potknięcia

Drobnych technicznych potknięć oczywiście znalazło się trochę. Walki kosmiczne w pilotażowym filmie będącym wstępem do pierwszego sezonu odbywały się prawie bezgłośnie, czyli prawie zgodnie z prawami fizyki. Jedynie co chwilę wrzucane były fragmenty rozmów pilotów przez radio. W trakcie pierwszego sezonu zrezygnowano z tego i dalej słychać idealnie każdą kosmiczną eksplozję, dźwięki silników itd. Bardzo spodobał mi się pomysł scenarzystów związany z technologią na Battlestar Galactica. Ponieważ statek był stworzony do walk z maszynami, już w momencie budowy zastosowano w nim archaiczne wynalazki takie, jak zwykła, analogowa komunikacja czy komputery z epoki krzemu łupanego, w dodatku niepołączone w sieć, aby wyeliminować ryzyko przejęcia kontroli nad statkiem przez jeden program komputerowy. Później okazało się, że z tym ostatnim trochę jednak przegięli pałę, a jako student informatyki, jestem nieco uczulony na takie kwiatki. Po prostu w jednym odcinku zaszła potrzeba spięcia dwóch komputerów siecią lokalną, aby przyspieszyć obliczenia. Co tu jest nie tak? Otóż do narażenia ich na atak wystarczył sam fakt spięcia ich kabelkami; operator co chwilę zgłaszał przedarcie się cylońskich wirusów przez kolejne zapory. Obliczenia jednak dobiegły końca i po rozłączeniu natychmiast odzyskano nad wszystkim kontrolę. Pytanie: co takiego mają trzy kabelki, że 100% bezpieczne pracujące oddzielnie komputery nagle po ich podpięciu stają się bezbronne jak dziecko na środku autostrady? :) Kable mają wbudowane odbiorniki wi-fi, czy co? :) Oczywiście o powieleniu w kolejnym serialu kretynizmu z zaporami sieciowymi nie wspomnę. Firewall to nie jest coś, w co wystarczy odpowiednio długo pogrzmocić, by padło. Algorytm to algorytm. Jak jest podane, by nie przepuszczać, to nie puści. Co najwyżej można system przeciążyć i go w ten sposób zablokować. Gorzej, jak reguły są źle ułożone lub błędy w systemie, ale akurat informatyka w koloniach Kobolu raczej stała na wysokim poziomie i było odpowiednio dużo czasu, by wszystko tysiąc razy przetestować, prawda? :). Ufff... ale się rozpisałem nad tymi paroma drobnymi wpadkami, ale wybaczcie. Wyobraźcie sobie minę fana motoryzacji, który ogląda film w tych klimatach, tyle że z autami poruszającymi się na kwadratach, zamiast na kołach, z kierownicą umieszczoną na suficie, a powinniście zrozumieć, jak ja się czuję, widząc wątki informatyczne w filmach...

Podsumowanie

Battlestar Galactica to znakomity, klimatyczny serial science-fiction z interesującą fabułą, realistycznymi portretami głównych bohaterów i atmosferą exodusu. Nad drobnymi wpadkami nieco się wprawdzie rozpisałem, ale głównie z powodu moich zainteresowań, natomiast ogólnie na odbiór serialu one raczej nie wpływają.

Dla zainteresowanych parę informacji. Oryginalny Battlestar Galactica został nakręcony pod koniec lat siedemdziesiątych, natomiast obecnie emitowany jest czwarty sezon remake'u. Rozpoczyna się on od dwuczęściowego filmu "Battlestar Galactica Miniseries" będącego wstępem do fabuły, później idzie trzynastoodcinkowy pierwszy sezon. Kolejne trzy liczą (lub będą liczyć) po 20 odcinków.

Battlestar Galactica Miniseries był wyemitowany w TVP1 w styczniu 2006. Pierwszy sezon, wraz z podzielonym na cztery części i puszczonym jako pierwsze odcinki filmem, emitowany był natomiast od października 2006 w TVP2. Kolejnych sezonów w naszej telewizji dotąd nie można było oglądać.

Powrót

Komentarze

Napisał scanner w sobotę, 21 czerwca 2008 o 22:08

Ja jakoś do BSG się przekonać do końca nie mogę. Może gdybym miał okazję obejrzeć całość od początku do końca...
Na razie próbuję się przedrzeć przez 4 sezon B5 - już od roku... rodzicielstwo zabiera sporo czasu...

Napisał Raven w niedzielę, 22 czerwca 2008 o 00:03

Widzę że i w php'owym świecie można znaleźć osobę równie zafascynowaną tym serialem jak ja :)
Drobna uwaga, w podsumowaniu zapomniałeś o BSG Razor.

Napisał LBO w niedzielę, 22 czerwca 2008 o 02:52

Warto nadmienić, że właśnie zakończył się 4-ty sezon i że kręcony jest spin-off pt. "Caprica", którego akcja w czasie umieszczona jest mniej więcej jak w oryginalnym BSG (remake, to tak naprawdę kontynuacja oryginału - 50 lat później).

Dziwię się, że pisząc o klimacie w serialu, nie wspomniałeś o tym, że większość scen kręcona jest z ręki, a filtry użyte w kamerach symulują nieraz sprzęt klasy "domowa kamera". Tyczy się to również renderów 3-D.

Moim zdaniem, za mało miejsca poświęciłeś scenariuszowi - fakt fabuła miała niekiedy potknięcia, ale generalnie to prawdziwy majstersztyk. Scenarzystom należą się ogromne brawa, za wykreowaną historię, postacie i spójność universum BSG.

Pozdrawiam, Alan.

P.S. Nie bez znaczenia jest gra aktorów. Reprezentują Oni naprawdę wysoki poziom i poświęcenie - jeden z Nich specjalnie do roli (a przypominam, że to serial) zrezygnował na pewien czas z atletycznej budowy i utył, a jak piszę, że utył to serio, grubas się zrobił :)

Napisał Raven w niedzielę, 22 czerwca 2008 o 15:27

@LBO: 4 seria się jeszcze nie skończyła. To dopiero połówka. Na dalszy ciąg co prawda przyjdzie nam czekać jakieś pół roku, ale to nadal będzie 4 seria. Dodajmy ostatnia! Oprócz Caprici szykowany jest tez kolejny film pełnometrażowy a'la Razor

Napisał takieGadanie w poniedziałek, 23 czerwca 2008 o 08:05

I ja, jako php'owiec, uwielbiam ten serial... zawsze wrażenie robią zdjęcia walk w kosmosie. Fakt, najlepsze, gdy były prawie bezgłośne, bo to tylko potęgowało klimat. Nie wiem co jakiegoś geniusza podkusiło, by wpakować w próżnię różne odgłosy. Pewnie wyszli z założenia, że musi być głośno i kolorowo, by było atrakcyjnie dla przeciętnego Hamburgera ;)
Generalnie dla mnie BSG to najlepszy serial "kosmiczny" jaki powstał.
Aczkolwiek i tak pozostaję największym fanem Babylon 5 :D

Strona 1 z 1 :: 1

Skomentuj

NickInformacja
E-mailTylko do użytku wewnętrznego.
WWWNie zapomnij o http://
LayoutNapisz tu, czy widzisz dzienny czy nocny layout.
WpisFormatowanie wiki
Internauto, pamiętaj! Wolność to nie samowola - dbaj o kulturę wypowiedzi oraz dyskusji w sieci.

Na Zyxist.com panuje swoboda wyrażania opinii oraz krytyki pod dowolnym adresem. Jedyny warunek: musi być ona kulturalna i rzeczowa. Na chamstwo, prostactwo lub jawne obrażanie kogokolwiek nie ma tu miejsca i takie komentarze są bardzo szybko usuwane. Jeśli zamierzasz polemizować z treścią wpisu, wpierw uważnie ją przeczytaj.

© Tomasz "Zyx" Jędrzejewski 2005 - 2008 | Wykonanych zapytań: 2 | Serwer wirtualny zapewnia