KST znów opóźniony
Stało się to, czego wszyscy się obawiali. Podczas kontroli przeciwpożarowej w tunelu szybkiego tramwaju wykryto nieprawidłowe funkcjonowanie jednego z systemów na przystanku Dworzec główny, który w wewnętrznych testach wykonawcy zawsze działał idealnie. Z tego powodu tramwajów linii 50 nie ujrzymy na krakowskich torach w nadchodzący czwartek; póki co mówi się o tygodniowym opóźnieniu. Wszystkie prace są już zakończone, łącznie z wykończeniem przystanków. Szczęśliwcy przez kilka dni aż do wczoraj mogli oglądać nawet trzy Bombardiery kursujące od rana do wieczora przez tunel od pętli Dworzec Towarowy do Wieczystej w celu symulowania normalnej eksploatacji tunelu.
W związku z powyższym, zaplanowana wspólnie z Radziem wielka wyprawa tramwajowa także zaliczy obsuw. Kiedy dokładnie się ukaże, zależy już tylko od wykonawcy.
Przetasowania w inwestycjach.
Jak donosi gazeta.pl, w przyszłorocznym budżecie Krakowa zabraknie setek milionów złotych na dawno zaplanowane inwestycje. Do piachu poszły dwa bardzo ważne projekty: przebudowa istniejącej linii tramwajowej od Ronda Mogilskiego na Wzgórza Krzesławickie do parametrów szybkiego tramwaju, a także budowa nowej trasy na Płaszów. Szczególnie boli ta druga inwestycja. Wspomniana dzielnica jest dość słabo skomunikowana z resztą Krakowa, zaś zaplanowana inwestycja miała wreszcie przynieść jej mieszkańcom trochę ulgi. Tory miały biec od Ronda Grzegórzeckiego przez Most Kotlarski aż w rejon osiedla Rybitwy, po północnej stronie węzła kolejowego. Ponadto, w 2013 roku część torów miała stać się linią szybkiego tramwaju przeniesionego z tymczasowej trasy przez Kazimierz, po wybudowaniu wiaduktu nad linią kolejową. O inwestycji mówiło się od dawna. W wybudowanym w 2000 roku Moście Kotlarskim zostawiono wydzielony pas dla szyn tramwajowych, a podczas tegorocznej przebudowy Ronda Grzegórzeckiego wykonano rozjazdy w kierunku Wisły wraz z kawałkiem torowiska. Sam osobiście czytałem rok temu, że lada dzień rozpocznie się procedura przetargowa, a robotnicy wkroczą do akcji najpóźniej na wiosnę przyszłego roku...
Jeśli mieszkasz na Ruczaju i przeczytałeś powyższą wiadomość z trwogą, mogę uspokoić - linia tramwajowa na Ruczaj ocalała, jako inwestycja do Euro 2012 i jako taka ma zapewnione dofinansowanie. Udało się również utrzymać pieniądze na przebudowę Ronda Ofiar Katynia i być może poszerzenie ulicy Igołomskiej o dodatkową jezdnię. Na to ostatnie czekam szczególnie, gdyż wspomniana ulica jest główną drogą wjazdowo-wyjazdową z Nowej Huty na wschód, w kierunku Tarnobrzega i Sandomierza, w związku z czym przejeżdżam tamtędy podczas każdej podróży do domu. Mimo to mam wątpliwości, czy to pomoże. Co z tego, że przez te parę kilometrów w Krakowie dobudowana będzie druga jezdnia, kiedy zaraz po opuszczeniu granic wpadamy na drogę krajową, którą lata temu jakiś kretyn puścił prosto przez nie wiadomo ile wiosek, uraczając kierowców 50-kilometrowym odcinkiem terenu zabudowanego, na którym dosłownie można się pochlastać. Fakt, żaden normalny człowiek nie jedzie tam przepisową pięćdziesiątką (masochizm), ale tylko do czasu. Nie zapominajmy, że od stycznia wchodzą w życie znowelizowane przepisy wprowadzające drakońskie kary za naruszanie kodeksu drogowego oraz zmieniające sposób obsługi fotoradarów, dzięki czemu możliwe będzie ustawienie na drogach setek nowych tego typu urządzeń i praktyczne zautomatyzowanie ich obsługi. We Francji, po wprowadzeniu podobnych rozwiązań, koszty zwróciły się w postaci mandatów już po czterech miesiącach... nie wiem jak wy, ale gdy tylko autostrada dotrze do Rzeszowa, to przerzucam się właśnie na nią.
Zakończenie
Pieniądze wydane na komunikację w ostatnich latach przynoszą wymierne korzyści. Miasto znajduje się na pierwszym miejscu w kraju, jeśli chodzi o stan i jakość używanego taboru, a ostatnio nawet krakowska komunikacja znalazła się na 9. miejscu listy najlepszych systemów transportu zbiorowego świata obok takich miast, jak Londyn, Berlin czy Hongkong. Cięcia w budżecie sprawią, że wszystko to dosłownie trafi szlag, a mieszkańców czeka kilka lat posuchy. Wstrzymanie zakupów tramwajów i autobusów, niemożność poprawienia oferty komunikacyjnej. Szczególnie należy podziękować też rzeszom kierowców, którzy w ostatnich tygodniach zapchali miasto, jak chyba nigdy w historii. Moja linia autobusowa na uczelnię przez parę godzin stoi w takim korku, że szybciej można dotrzeć na piechotę, stoją tramwaje na Karmelickiej, auta zapychają wszystkie chodniki w centrum i pierwszą obwodnicę, na którą co najmniej połowa korzystających z niej kierowców nie ma uprawnień do wjazdu. Tylko co z tego, kiedy w świecie pana Kowalskiego "zawsze winne jest MPK"?






Napisał Mateusz w wtorek, 18 listopada 2008 o 20:05
W ostatnim numerze Polityki czytałem artykuł "Szybciej znaczy wolniej" traktujący o systemach zarządzania ruchem w dużych polskich miastach. Wymowa tego tekstu była taka, iż przez najbliższe kilka lat jedyną zaletą tych systemów wprowadzanych stopniowo będą takie korki, że może skutecznie zachęcą posiadaczy 4 kółek do korzystania z transportu miejskiego. Co do fotoradarów - to jakaś paranoja. Będą budować ich więcej niż samych dróg. Szlag mnie trafia, gdy widzę nowiutką szeroką wyremontowaną drogą pośrodku jakiejś pipidówy. Ważne arterie powinny okrążać miejscowości, a drogi wewnątrz winny być zostawione dla ruchu lokalnego.