Zyxist.com: kategoria z wpisami dotyczącymi działalności tej strony.
Zyxist.com: kategoria z wpisami dotyczącymi działalności tej strony.
Kończy się wrzesień, pierwszy miesiąc po przymusowej wakacyjnej przerwie, podczas którego Zyxist.com z powrotem jest na fali. Z tego powodu wypada zrobić jakieś małe podsumowanko, a jako że raczej nie będzie mnie w mieście w momencie jego zakończenia, puszczam wyniki z małym wyprzedzeniem.
Wczoraj po raz kolejny strona była niedostępna. Powodem tym razem była TPSA, która odcięła Internet serwerowi. Administrator, początkowo myśląc, że to wina oprogramowania, zrestartował go, a włączający się Apache przez brak neta nie zarejestrował named virtual hosta dla domeny zyxist.com. Tak ogólnie przedstawia się scenariusz. A co z nowym serwerem?
Tja, wracam sobie na krótką przerwę między url-opami do domu i co? Domeny jak nie było, tak nie ma. Cóż, teraz tylko czekać, aż admin wróci z wakacji i wtedy się trochę do niego znów podobijać o restart serwera. Problem polega na tym, że gdy odtwarzałem konto, zmieniłem jego nazwę i w Apache'u musiałem parę rzeczy poprzestawiać. Niestety z powodu pośpiecu zapomniałem o specyfice serwera i zapomniałem na śmierć zabić stare procesy poleceniem kill. Po części mea culpa, teraz pokutuję już ze trzeci tydzień...
Zatem oto powracamy na antenę. W wyniku małej pomyłki podczas czyszczenia serwera po roku szkolnym dnia 3-go lipca 2005 roku ok. godziny 19.00 moje konto zniknęło stamtąd razem z zawartością. Problem został rozwiązany (hehe... nawet lepiej, bo mam imienny identyfikator :)), tyle że coś nie działa domena www.zyxist.com, zatem jeśli już naprawdę chcesz tu wchodzić, musisz sobie zanotować tymczasowy adres podany w przypisach. A co się z nią stało, zaiste nie wiem. Konto odtworzyłem, ustawienia vhostów w Apache'u pozmieniałem, co sygnalizuje obecność plików error_log w moim katalogu, a tu qpa. No nic, najwyżej zmówię się jeszcze raz z adminem w najbliższym czasie i obaczymy to.
To, co zrobiłem, to jawna dyskryminacja 27%-owej grupy odwiedzających tę stronę i korzystających z przeglądarki Internet Explorer. I JESTEM Z TEGO DUMNY! Kto chce wiedzieć, o co się rozchodzi, niech odpali tę stronę pod tym.... no... wiadomo, czym.
Ostatnio nic się nie mówi, gdyż ostatnio nawet krowy po zjedzeniu mączki kostnej zmieniają poglądy. Patrząc na inne blogi zauważyłem, że ich autorzy jakoś nie mają problemów z bezrejestracyjnymi komentarzami, jednocześnie mając więcej wpisów. Dlatego też krótka chwilka wystarczyła, by zainstalować to cudo u siebie. Od dziś nie trzeba się już rejestrować, by pisać komentarze. Oczywiście jeśli masz ochotę sadzić plewy, miej na uwadze to, że szybko pozbawię Cię do strony dostępu i "skończy się rumakowanie" :).
Wreszcie znalazłem czas na przepuszczenie strony przez validatory W3C. O sukcesie świadczą te dwa nowe buttony obok nieśmiertelnej rekomendacji konsorcjum sanitarnego. Dzięki temu mam pewność, że strona generuje w pełni poprawne dokumenty XHTML 1.0 i CSS oraz że w teorii każda przeglądarka powinna obsługiwać je poprawnie. A jak jest w praktyce, widzą wszyscy.
Zmieniłem trochę wygląd linków na stronie ze standardowego "costam.php?nazwa=wartosc&costam2=wartosc" na bardziej czytelne: "costam.php/tytul". Głównym powodem są wyszukiwarki, które lepiej indeksują adresy właśnie w takiej postaci. Póki co zmianę widać jedynie w dziale "Artykuły". Analogiczny kod dla wpisów wrzucę jutro, ponieważ będzie trzeba ponadawać dodatkowe, "linkowe" tytuły tymże. Zajmie to trochę czasu, a dziś go nie mam.
11 kwietnia 2005 roku uruchomiłem Dzienniki zyxowe. Po miesiącu przyszedł czas na porządne podsumowanie. Generalnie cała rzecz się podoba. Jednym jedno, innym drugie, ale zawsze. Pierwszy miesiąc to także czas organizowania wszystkiego, zbierania się do kupy i określania swego stylu. Złożyły się na to kształtowanie stylu, szlifowania skryptów na wymiar (jeszcze nie w pełni zakończonego) oraz zakupu domeny. Na szczęście informacyjny burdel jest już za nami, więc przechodzę do konkretów, tj. omówienia statystyk.