Szkoła: Jak każdy nieprzyzwoity człowiek, chodzę do szkoły, a konkretniej do Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Stalowej Woli. Jak każdy przyzwoity człowiek, dzielę się moimi przemyśleniami dotyczącymi szkoły.
Szkoła: Jak każdy nieprzyzwoity człowiek, chodzę do szkoły, a konkretniej do Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Stalowej Woli. Jak każdy przyzwoity człowiek, dzielę się moimi przemyśleniami dotyczącymi szkoły.
Tegoroczne dni otwarte mojego liceum będą miały nie tylko dobrą oprawę merytoryczną, ale też marketingową. Narodziła się bowiem inicjatywa, aby nakręcić spot reklamowy dla Telewizji Miejskiej nadającej dla regionu Stalowej Woli. Prawo doboru naturalnego sprawiło, że tradycyjnie jestem w zespole filmowym, i to na nie byle jakim stanowisku.
W Warszawie odbywa się aktualnie V Międzynarodowy Salon Edukacyjny PERSPEKTYWY 2006. Jutro wybieram się tam z całą klasą, aby zapoznać się z ofertami różnych uczelni. Jeśli chodzi o mnie, piątek jest najlepszym dniem do takiej wizyty.
Gorąca herbata za darmo w szkolnym sklepiku to odpowiedź mojego liceum na syberyjskie mrozy, jakie nawiedziły w ostatnim tygodniu nasz kraj. W myśl zasady, że jak dają, to bierz, w ciągu czterech godzin opróżniłem pięć kubków. Zmieściłbym jeszcze drugie tyle, gdybym nie spędził reszty dnia w informatycznej sali, wpisując oceny do szkolnego dziennika internetowego tylko po to, by się przekonać, że z powodu wady projektowej ten mi je uparcie usuwa :). Zresztą właśnie dlatego zostałem wysłany. Profesorowi ciągle coś się kasowało, więc poprosił mnie o przepisanie. Po drodze oczywiście padł serwer z dziennikiem (nieśmiertelne boo.pl, na którym jest też strona klasowa - pada średnio dwa razy w tygodniu), więc z informatykiem omawialiśmy strategie rozwoju serwera oraz szkolnego systemu informatycznego. A wszystko to, bo herbata była gorąca...
Ilu z was zrobiłoby coś pożytecznego dla swojej szkoły? Gdyby placówka była fajna, z pewnością całkiem sporo. Akurat mnie udało się liceum wybrać znakomicie. Poziom dopasowany do możliwości, ciekawi ludzie, fajna klasa. Tam paru nauczycieli czasami mnie denerwuje, ale to jeszcze nie powód, by z powodu ich nieposzanowania dla kreatywności nienawidzieć całą szkołę. LO im. KEN w Stalowej Woli jest zinformatyzowane, ale do czasu mego przybycia brakowało jakiejś iskry w prowadzeniu tego. Wiadomo, komputery - rzecz poważna, szczególnie gdy jest ich ponad pół setki, a oprócz dwóch profesorów prowadzić tego nie ma kto.
Tak to różnie w życiu bywa, że czasem warto "urwać" się z paru dni w szkole. Jako że wycieczka klasowa nie wypaliła, przepisałem się na wyjazd na warsztaty matematyczne gdzieś pod Kielce. Jestem niezmiernie ciekaw, jak to wygląda w praktyce, gdyż nigdy na czymś takim jeszcze nie byłem. Wyjazd mam za kilkadziesiąt minut, a powrót planowany jest na niedzielę po południu.
Nie wiem, jak jest w innych miastach, ale w Stalowej Woli problem zagrożenia terrorystyczego jest traktowany całkiem poważnie. Dzisiaj odbył się zasymulowany atak na moje liceum. O 10:13 rozległy się trzy sygnały dzwonka alarmowego, po którym natychmiast ewakuowaliśmy się głównym wyjściem do parku.
Dziś opowiem wam, jak to rozszerzyliśmy sobie profil w liceum. Nie wiem, jak wy, ale ja śmiało zaliczyłbym to do frajerstwa stulecia. Otóż jest u nas taka godzina lekcyjna, co się nazywa "Zajęcia uwzględniające zainteresowania uczniów". Polega ona na tym, że możemy sobie sami do niej przydzielić ten przedmiot, którego chcemy mieć więcej godzin tygodniowo.
Przychodzi w życiu człowieka taki moment, że decyduje się on na odrobienie lekcji z przedsiębiorczości. I co my tu mamy: wypełnij tabelkę informacjami o ofercie citiBanku Handlowego. Wchodzę zatem na stronę internetową ww. placówki: http://www.citibank.pl i zaczynam działać. Najeżdżam myszką na "Oferta produktowa", pojawia się menu. Próbuję wybrać "Klientów indywidualnych" i lol. Menu zniknęło. Próbuję raz jeszcze, tym razem szybciej. OK, zdążyłem najechać i kliknąć, zanim ramki już nie było, lecz nic się nie dzieje. Sprawdzam jeszcze raz... no tak, tam nie ma żadnego linka. Uruchamiam Internet Explorer... hmmm... wszystko jest. Acha! Czyli znowu zatrudniono jakiegoś korupcjogena z Microsoftu i efekty widać. Sprawa ma też inny wymiar.
Czy znajomość mapy świata niemal na pamięć to przydatna wiedza? Czy nieprzydatna wiedza może być przydatna? Jeśli chodzi o szkołę, liczy się wszystko, byleby było ponad program. Trochę więcej do myślenia daje wzięcie pod uwagę... życia. Z racji różnych profili osobowych podzieliłem całe zagadnienie na trzy stopnie "zaawansowania".
Rok temu odwiedziłem Dni Otwarte LO im. KEN w Stalowej Woli, aby zobaczyć, co ta placówka ma mi do zaoferowania. W tym roku również odwiedziłem takowe dni, lecz tym razem to ja pokazywałem innym ofertę edukacyjną :). I muszę przyznać, że było całkiem przyjemnie. Tłumy gimnazjalistów, niekiedy z rodzicami maszerowały korytarzami, odwiedzały wszystkie możliwe lekcje pokazowe. Mimo wszystko jestem nieco zaniepokojony.