Reflexia: kategoria wbrew pozorom nie dotyczy ReflectionAPI wbudowanego w PHP :). Tu jest bowiem miejsce na wszelkiego rodzaju przemyślenia, przewrocławienia i przegdańszczenia na tematy rozmaite. Coś z filozofii, coś z życia, coś z myślenia.
Reflexia: kategoria wbrew pozorom nie dotyczy ReflectionAPI wbudowanego w PHP :). Tu jest bowiem miejsce na wszelkiego rodzaju przemyślenia, przewrocławienia i przegdańszczenia na tematy rozmaite. Coś z filozofii, coś z życia, coś z myślenia.
Zastanawiam się, ile osób w czasie swoich początków gry na jakimś instrumencie otarło się o podejście "fajnie, że chcesz się nauczyć, ale rób to gdzie indziej" oraz ile osób zrezygnowało ostatecznie z powodu takich komentarzy otoczenia. Dość dziwne podejście do czyichś początków, które z oczywistych względów muszą wyglądać tak, jak wyglądają, szczególnie jeżeli się również generuje mnóstwo hałasu, który niekoniecznie musi wszystkim w pobliżu odpowiadać.
Siadłem do tego wpisu i nie mam zielonego pojęcia, na czym się skupić, by wyrazić kolejny absurd, jakim uraczył nas prezydent. Za próby zbijania politycznego kapitału na każdej możliwej tragedii ludzkiej, za robienie z tych tragedii swoimi decyzjami coraz większych szopek i medialnych spektakli, ten człowiek jest już dla mnie całkowicie skreślony.
Zgodnie z kanonami literatury, każde ważne wydarzenie w historii Krakowa, ale i nie tylko - w ostateczności grupy osób lub nawet innych miast - musi być podkreślone odpowiednią dramaturgią i scenerią. Nic więc dziwnego, że los dla tego dnia dobrał pogodę zimozaskoczyłodrogowcową, a mówiąc innymi słowy, olbrzymie, mokre płaty śniegu wirujące w ogromnych ilościach nad miastem, podjaśniane blaskiem latarni ulicznych i reflektorami samochodów należących do próbujących znaleźć schronienie mieszkańców.
Patrząc z perspektywy czasu na okres liceum, nie przemęczałem się tam zbytnio. Wszystko kręciło się swoim torem, od czasu do czasu sprawdzianik i później odebranie świadectwa z niezłą (aczkolwiek nie tak wysoką, jak w gimnazjum) średnią. Nauka na studiach to zupełnie inny rytm i szybko wrzucono najwyższe obroty. Materiał wprawdzie nie jest przesadnie trudny, ale ogromna porcja teorii wymaga innego podejścia w celu jej opanowania.
No i doczekałem się pracy. Tak cholernej, że najgorszemu wrogowi bym podobnego doświadczenia nie życzył. Już tyle razy mówiłem sobie, by nie brać zlecenia bez pisemnej, zaakceptowanej listy możliwości. Projekt wszyscyowszystkim.pl zrobiłem zgodnie z tą regułą i wyszło świetnie. Tutaj z powodu pośpiechu, w jaki dałem się głupio wciągnąć, zapomniałem o tym. Efekt? O połowie rzeczy dowiedzieliśmy się dopiero w trakcie kodowania, dawno po ustaleniu terminu i wycenie, o części dopiero po oddaniu kodu.
Aktualnie żyjemy w czasie wielkanocnym, jest zatem dodatkowa okazja na chwilę refleksji nad sprawami rozmaitymi. Jakieś dwa dni temu zerknąłem na jeden z regionalnych portali, by poczytać sobie, co tam w stalowowolskiej polityce słychać. Nihil novi, chciałoby się rzec. Ot, zaczęli budować obwodnicę, zbudowali dwa odcinki i powstał wielki problem z projektowanego dalszego przebiegu trasy, ponieważ nagle paru grupkom zaczął on przeszkadzać. Internetowa dyskusja aż zawrzała od wyzwisk w kierunku samorządowców oraz działkowców.
Zegary tykają, odliczanie trwa. Czy potrafimy stawić czoła nieznanej przyszłości? Zostały trzy dni do drugiego etapu OI, trzytygodniowy okres intensywnych przygotowań dobiega powoli końca. Za osiem dni studniówka... a zdaje się, że jeszcze tak niedawno ludzie się dopiero zaczynali zastanawiać, z kim by tu ewentualnie można było pójść :). Za tyleż samo dni rozpocznę ferie, ostatnie z takich, jakie dotąd znałem.
Wiecie, co? Tak się w ostatnich dniach zabrałem za kompleksowy program przygotowania do olimpiady informatycznej (zwolnienie z większości przedmiotów w szkole, plany usystematyzowania oraz uporządkowania materiału, zadania dot. różnych zagadnień i inne głupoty) i powrócił tradycyjnie wielki nierozwiązany problem warunków uczenia się, które w mojej opinii są zwyczajnie trudne.
Czas płynie bardzo szybko. Zaledwie jakby to było wczoraj, pamiętam słoneczne wakacje, z ciepłą pogodą, które pomimo blokady z powodu kursu prawa jazdy okazały się chyba najfajniejszymi, jakie miałem. Trzy i pół miesiąca klasy maturalnej upłynęły okrutnie szybko. Dobiegający powoli końca rok, w którym osiągnąłem pełnoletność, był niewątpliwie ze wszech miar przełomowy. Za tydzień Boże Narodzenie, czas odpoczynku w tej codziennej gonitwie, spotkania z rodziną i wzniesienia toastu za to, co dobre oraz za to, co nie wyszło. Normalna kolej rzeczy i mają rację ci, co mówią "kiedyś się będziesz z tego wszystkiego śmiał".
Internet dał okazję setkom tysięcy ludzi na dzielenie się poglądami i opiniami w niespotykanej dotąd skali. Każdy, kto decyduje się na założenie własnego bloga, staje się w pewien sposób osobą publiczną. Publikując pierwszą notkę, daje jednocześnie innym prawo do skomentowania jej. Tylko co zrobić, kiedy komentarz dotyczy słów, których nie napisałeś, chociaż cały tekst jego autor ma przed oczami? Kiedy na ich podstawie ktoś przechodzi do ataków interpersonalnych, tym bardziej rozczarowując, im bardziej go ceniliśmy?