Reflexia: kategoria wbrew pozorom nie dotyczy ReflectionAPI wbudowanego w PHP :). Tu jest bowiem miejsce na wszelkiego rodzaju przemyślenia, przewrocławienia i przegdańszczenia na tematy rozmaite. Coś z filozofii, coś z życia, coś z myślenia.
Reflexia: kategoria wbrew pozorom nie dotyczy ReflectionAPI wbudowanego w PHP :). Tu jest bowiem miejsce na wszelkiego rodzaju przemyślenia, przewrocławienia i przegdańszczenia na tematy rozmaite. Coś z filozofii, coś z życia, coś z myślenia.
Planowałem, aby kwietniowej tragedii nie poświęcać już więcej miejsca w Dziennikach, ale ciężko powstrzymać się od skomentowania tego, co się dzieje. Ilu z nas żywiło nadzieję, że śmierć tylu ważnych ludzi choć trochę ucywilizuje politykę? Ilu z nas ma taką nadzieję przy każdym większym wydarzeniu związanym z czyjąś śmiercią? Walki między politykami to chleb powszedni, ale gdy publicznie zaczynają ujadać zwykli obywatele, znaczy to że coś złego dzieje się z tym państwem.
Gdy Lech Kaczyński obejmował urząd prezydenta Rzeczypospolitej, wśród Polaków krążył dowcip, że Polska jest jedynym krajem z kopią zapasową prezydenta. Któż mógł wtedy przypuszczać, że 4,5 roku później nabierze on prawdziwie demonicznego charakteru, a burzliwa prezydentura zakończy się w morzu ognia, które pochłonie też cały sztab innych ważnych osobistości? Wpis ten dedykuję pamięci wszystkich ofiar katastrofy, bez względu na wyznawaną opcję polityczną.
Gdy chodziłem do szkoły, uczyłem się o tym, że żyjemy w społeczeństwie informacyjnym. Wokół nas jest telewizja, radio, prasa oraz wchodzący wtedy nieśmiało do polskich domów Internet, a ludzie dowiadują się o wydarzeniach z drugiego końca świata niemal natychmiast. Uważamy to za naszą chlubę - wiemy o pierdnięciu każdego polityka nawet jeśli jest na drugim końcu świata 5 minut po tym, jak to się wydarzyło. I chcemy więcej.
Minęło półtora tygodnia od otwarcia w Krakowie kolejnej świątyni konsumpcji zwanej "Bonarka City Center". Jednocześnie nadchodzą święta, czyli coś, co u wielu ludzi zredukowało się już do głupawki i szału zakupów. Idealne połączenie nastawione na wyduszenie góry pieniędzy pod szczytnymi hasłami, którego chyba zatrzymać się nie da...
Wybrałem się dziś z kumplem do pizzerii na piwo z dodatkiem pizzy, mniejsza o okazję. Dotarliśmy do uroczego lokalu przy ul. Karmelickiej, wybraliśmy zamówienie i przez dobre dziesięć minut penetrowaliśmy wszystkie zakamarki kurtek i portfeli, próbując znaleźć wymaganą sumę pieniędzy. Zakończywszy zadanie z sukcesem, poszedłem złożyć zamówienie, gdzie natknąłem się na ogromną grupę (z 15 osób) rozmawiających po angielsku młodych mężczyzn...
Niecały tydzień już został do kolejnych urodzin, tym razem dwudziestych. Ten wiek wielu lubi sobie symbolicznie zaznaczyć jako koniec wieku nastoletniego, choć zmiany w charakterze i podejściu do życia następują stopniowo. Wielu mówi, że najlepsze dopiero przede mną, a czy tak będzie naprawdę, zobaczymy, jak już nadchodzące lata przeżyję i będzie co porównywać.
Zastanawiam się, ile osób w czasie swoich początków gry na jakimś instrumencie otarło się o podejście "fajnie, że chcesz się nauczyć, ale rób to gdzie indziej" oraz ile osób zrezygnowało ostatecznie z powodu takich komentarzy otoczenia. Dość dziwne podejście do czyichś początków, które z oczywistych względów muszą wyglądać tak, jak wyglądają, szczególnie jeżeli się również generuje mnóstwo hałasu, który niekoniecznie musi wszystkim w pobliżu odpowiadać.
Siadłem do tego wpisu i nie mam zielonego pojęcia, na czym się skupić, by wyrazić kolejny absurd, jakim uraczył nas prezydent. Za próby zbijania politycznego kapitału na każdej możliwej tragedii ludzkiej, za robienie z tych tragedii swoimi decyzjami coraz większych szopek i medialnych spektakli, ten człowiek jest już dla mnie całkowicie skreślony.
Zgodnie z kanonami literatury, każde ważne wydarzenie w historii Krakowa, ale i nie tylko - w ostateczności grupy osób lub nawet innych miast - musi być podkreślone odpowiednią dramaturgią i scenerią. Nic więc dziwnego, że los dla tego dnia dobrał pogodę zimozaskoczyłodrogowcową, a mówiąc innymi słowy, olbrzymie, mokre płaty śniegu wirujące w ogromnych ilościach nad miastem, podjaśniane blaskiem latarni ulicznych i reflektorami samochodów należących do próbujących znaleźć schronienie mieszkańców.
Patrząc z perspektywy czasu na okres liceum, nie przemęczałem się tam zbytnio. Wszystko kręciło się swoim torem, od czasu do czasu sprawdzianik i później odebranie świadectwa z niezłą (aczkolwiek nie tak wysoką, jak w gimnazjum) średnią. Nauka na studiach to zupełnie inny rytm i szybko wrzucono najwyższe obroty. Materiał wprawdzie nie jest przesadnie trudny, ale ogromna porcja teorii wymaga innego podejścia w celu jej opanowania.