Przegląd: We wpisach należących do tej kategorii dokonuję przeglądu oraz oceny rozmaitych rzeczy, w zależności od nastroju, humoru i osobistych preferencji. Tematyka jest rozmaita.
Przegląd: We wpisach należących do tej kategorii dokonuję przeglądu oraz oceny rozmaitych rzeczy, w zależności od nastroju, humoru i osobistych preferencji. Tematyka jest rozmaita.
Zbliżająca się niedziela będzie dniem rozliczenia władz samorządowych za ich działalność w minionych czterech latach. Dla mnie o tyle ważnym, że po raz pierwszy w życiu będę miał okazję wziąć w nim udział osobiście. W Stalowej Woli kampania trwa już na całego, nawet w liceum porozwieszano dziś listy wyborcze oraz krótkie charakterystyki każdej partii. Fora dyskusyjne huczą od, w 95% mocno niepochlebnych opinii o dotychczasowym prezydencie miasta, Andrzeju Szlęzaku, któremu zarzuca się pijaństwo, bierność i przywłaszczanie dokonań poprzedniej kadencji.
Blogi powstają, blogi przemijają. Część z nich istnieje kilka miesięcy, niektóre trwają latami, zyskując z czasem sporą poczytność. Zjawisko prowadzenia internetowych dzienników niewątpliwie ma w sobie coś z fenomenu, stając się powoli nie tylko miejscem dzielenia się refleksjami, ale też platformą informacyjną. Wszystko zależy od autorów, ich osobistych chęci oraz pragnień. Zajęcia tego próbuje naprawdę dużo osób, a rodzajów końcowych efektów bywają tysiące.
W tym roku minie pięć lat, odkąd mam w domu stały dostęp do Internetu. Pięć lat mej obecności w tym medium i pięć lat posiadania własnej skrzynki pocztowej. Przez ten czas zdołałem jako tako wyrobić sobie ksywę... bynajmniej nie piszę tego w jakimś samouwielbieniu! Korespondencja, jaka z tej racji do mnie przychodzi, bywa naprawdę rozmaita i zmusza mnie czasem do przewartościowywania mej opinii o ludziach.
Nic mnie już nie zadziwi. Jadłem dzisiaj dżem czekoladowy. Na wakacje piłem wodę mineralną o smaku cytrynowym, a nieco później kisiel do przygotowywania na zimno będący w rzeczywistości zwyczajnym musem owocowym. Amerykanie mają zielony ketchup, a pewien cukiernik z Krakowa sprzedawał swego czasu lody ogórkowe. Brawo za pomysłowość! Czekam na kisiel gazowany, jadalny cement o smaku zupy pomidorowej oraz marchewkę truskawkową.
Przeglądu zawodów z przymrużeniem oka ciąg dalszy. Tym razem zastanowimy się, co by było, gdybym został w jakiś niewyjaśniony sposób nauczycielem. Nie da się ukryć, że słynąłbym chyba z oryginalnego zachowania i miałbym po prostu swój własny styl. A nauczałbym oczywiście informatyki.
Ostatnio nie mogę pisać w Dziennikach tyle, ile bym chciał, o czym świadczą częste przerwy. Nie wynika to z braku pomysłów, lecz zwyczajnie czasu. Wczoraj np. cały dzień nie było mnie w domu, przedwczoraj projekt, podczas gdy sporządzenie naprawdę ciekawego wpisu wymaga niekiedy nawet godziny czasu. Dzisiaj jednak nie chcę odstawiać fuszerki, korzystam z dnia wolnego i przedstawiam Wam zagadnienie pt. "Broń produkcji domowej".
Już spory kawał czasu temu usunąłem z mojej ksywy trzy ostatnie litery: "wvu", gdyż ludzie nie za bardzo wiedzieli, jak to się pisało, a tym bardziej czytało. Z tego jednak powodu przestała być ona unikalna i w Internecie można znaleźć sporo witryn, produktów itd. których nazwa sugeruje, że mam tam jakieś udziały. Oczywiście prawdą to nie jest, ale przyjrzyjmy się, gdzie występuje magiczne słowo ZYX...
Zaczynam przegląd rozmaitych zawodów i profesji, by pogdybać sobie, co by było, gdybym był przedstawicielem jednej z nich. Zaczniemy od stanu duchownego, a mianowicie księdza. Katolikiem jestem, przeciwwskazań natury technicznej w sumie nie ma, więc przyjmijmy że już naprawdę zawróciłem do seminarium i tymże księdzem zostałem.
W związku z moim niedawnym powrotem do Pascala postanowiłem zainaugurować nową kategorię porównaniem języków programowania, z jakimi miałem dotąd do czynienia. Nadmienię, że są to języki z różnych dziedzin, a ja nie staram się uchwycić przydatności ich zastosowania, ale łatwość użycia, intuicyjność i prostotę.