Ogólna: Jeżeli coś nie pasuje do wszelkiego innego kategoria, zapewne znajdzie się tutaj.
Ogólna: Jeżeli coś nie pasuje do wszelkiego innego kategoria, zapewne znajdzie się tutaj.
W zeszłym tygodniu odbyło się pierwsze powakacyjne spotkanie "Mafii". Dotychczasowi organizatorzy wyjechali na studia i całe przedsięwzięcie przejęły młodsze roczniki. Czasy się zmieniają i jest oczywiste, że będzie to coś innego, niż przedtem. Po jednym spotkaniu ciężko się wypowiadać, czy na lepsze, czy na gorsze - zobaczymy, niemniej nadal zabawa zapowiada się świetnie (przynajmniej dla mnie).
6 czerwca bieżącego roku rozpocząłem odbywanie kursu prawa jazdy kategorii B. Jego finał odbędzie się jutro w Tarnobrzegu podczas egzaminu państwowego (oczywiście nie takim autobusem, jak na ikonce, tylko zwyczajnym Oplem Corsa :)). Przygotowanie doń wycięło mi parę kartek z życiorysu, ale bynajmniej nie uważam tego za czas stracony. Instruktora miałem fajnego, a część praktyczna kursu bardzo mi się podobała.
Nie bez powodu w kręgu mych zainteresowań leży muzyka sprzed kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu lat. W tamtych czasach nie było komputerów i liczyło się, jak kto umiał grać oraz jaką miał inwencję twórczą. Chociaż wiele z tamtych utworów powstało jeszcze przed moimi narodzinami, budują one wspaniały nastrój i pomagają umilić na przykład tworzenie kolejnej witryny WWW :). Brak komputerów posiada także drugą zaletę: nie było wtedy remiksów.
HELO. Nazywam się ENIAC i jestem komputerem niejakiego Zyxa. Nazwał mnie on tak prawie sześć lat temu, kiedy zostałem kupiony i wstawiony do niewielkiego pokoju w mieście zwanym Nisko. Po podłączeniu mnie do Internetu, dowiedziałem się, że ENIAC to imię pierwszego amerykańskiego działającego komputera, a przy tym ma interesujące właściwości fonetyczne. Inne komputery też mają swoje imiona, na przykład taki Erwin z komiksu UserFriendly, który instalował się już nawet w Segwayu i teleskopie Hubble'a. Zyx jest bardzo zadowolony z mojej pracy i ja również, dlatego w ten jego wielki dzień postanowiłem zrobić mu prezent i napisać notkę okolicznościową.
Minęły lata, minęły miesiące. Nadeszły ostatnie dni beztroski. Za siedem dni skończę osiemnaście lat, stając się pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej Polski (pomijając możliwość startu w wyborach prezydenckich itp.). Za kilka miesięcy napiszę maturę i spróbuję dostać się na wymarzone studia. Powoli zaczyna się dorosłość. Te ostatnie tradycyjne wakacje, rozpoczynające się w czerwcu, a kończące wraz z upływem sierpnia, można bez trudu zaliczyć do tych najlepszych.
Kontynuując zapoczątkowaną na przełomie czerwca i lipca epopeję papierowych RPG, zamówiłem w rebel.pl zestaw kości oraz podręcznik polskiego systemu Neuroshima. Sklep ten jest chyba najmilszym, jaki dotąd spotkałem. Właściciele dbają o klienta nawet w takich duperszmitach, jak automatyczne powiadomienia, gdzie zamiast anonimowego "Drogi użytkowniku" mamy "Szanowny panie Tomaszu". Odmiana imion przez przypadki - mała rzecz, a cieszy. Po otrzymaniu paczki kolejny szok. Najwyraźniej sklep ma jakąś zaprzyjaźnioną hurtownię folii, bo jak inaczej wytłumaczyć zapakowanie książki i tubki z kostkami w porządne, plastikowe wdzianko oraz PÓŁTORA metra folii?!
Na warsztatach miałem okazję wziąć udział w pierwszej mojej sesji "tradycyjnego" RPG. Graliśmy w Neuroshimę, ale praktycznie bez mechaniki (jedną kostką k20 do wszystkiego), gdyż mistrz gry nie wziął podręcznika. Sama idea tak bardzo nam się spodobała, że nawet wpadłem na pomysł rozkręcenia czegoś podobnego w Stalowej Woli w naszym Klubie Gier i Zabaw Towarzyskich. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Jakieś dwie godziny temu wróciłem z Wielodyscyplinarnych Warsztatów Wakacyjnych 2006 zorganizowanych przez Klub Astronomiczny Polaris z LO im. Staszica w Lublinie. Zamknięcie na pięć dni z matematykami, informatykami, fizykami i astronomami trzeba bezwzględnie zaliczyć do zbioru tych najbardziej shizogennych pod słońcem, zaś sam wyjazd oceniam za niesamowicie udany.
Do bram północnego Podkarpacia puka lato. Zyx wypoczywa po maratonie Diversity, marząc o skończeniu megarelacji z wyjazdu, pozamykaniu formalności i jakimś wypadziku na rowerze. Zastanawia się, czy ktoś pamięta wciąż wpis sprzed paru miesięcy o jesiennej chandrze, po której, zgodnie z przewidywaniami, nie ma ani śladu.
Stało się to onego roku 2006, że Zyx w nim lat osiemnaście skończyć zamierzał. Iże to wiek już męski iście jest, zdałoby się mu poskromić atrybu... no nie, nic tu sensownego nie napiszę, bo zaraz się komuś to dwuznacznie skojarzy! Ale kontynuujmy... zatem, jakem rzekł już, zdałoby się to młodemu Zyxowi w poskramianiu mechanicznych powozów nauki pobierać. Dyć przeto uda się on jutro na nauki do lokalnego mistrza Rotransa, aby zdobyć biegłość i na wielkim turnieju prawo jazdy wywalczyć.