Ogólna: Jeżeli coś nie pasuje do wszelkiego innego kategoria, zapewne znajdzie się tutaj.
Ogólna: Jeżeli coś nie pasuje do wszelkiego innego kategoria, zapewne znajdzie się tutaj.
W tym roku na studiach czekają mnie dwa przedmioty elektroniczne - technika cyfrowa oraz mikroprocesorowa. Zacząłem niedawno czytać to i owo na ten temat i okazało się to o niebo ciekawsze od ich analogowego kuzyna w wersji analogowej, z którym zmagałem się w ubiegłym roku. Widocznie tak już mam, że znacznie bardziej przemawiają do mnie dyskretne struktury, niż to, co operuje na zbiorach mocy continuum.
Co czujesz, gdy nie masz planów na nadchodzący dzień? Zapewne łazisz sobie bez celu, załatwiając tu i ówdzie jakieś dorywcze sprawy, byle tylko nie zanudzić się na śmierć. Może coś pożytecznego zrobisz, może coś załatwisz, jednak nie będzie to nic spektakularnego i w efekcie będzie to tylko kolejny dzień, o którym za czas jakiś zapomnisz. Co dzieje się, gdy planów na najbliższy wiek nie ma miasto, całe państwo czy wręcz cały świat?
Wskazówki zegara leniwie obracały się na zegarze. Nad Krakowem zaczęło wschodzić słońce, tłumione przez wiszące nad nim od paru dni chmury. Bynajmniej nie przeszkadzało to Zyxowi w śnie. Wręcz przeciwnie, szykował się kolejny dzień, w którym można było się wspaniale wyspać. Jedyne poważniejsze zadanie, jakie rysowało się na horyzoncie, to odebranie paczki z dworca w okolicach południa... Zyx nie mógł się bardziej mylić.
Sesja jest nieciekawym okresem, szczególnie gdy wypada w samej końcówce wakacji i masz świadomość, że przed Tobą najgłupszy z możliwych przedmiotów. Teoretycznie, aby mieć pewność zdania, należałoby poświęcić całe dnie na naukę, ale tak się po prostu nie da. Nawet najtwardszy student coś jeść musi, a o sobie daje znać kupa innych kwestii, jak na przykład ogarnięcie mieszkania.
Kilka godzin temu wróciłem cało i zdrowo z czwartej edycji Wakacyjnych Warsztatów Wielodyscyplinarnych, o których szerzej pisałem w lipcu. Tygodniowy zjazd miłośników nauk ścisłych do Wandzina minął, jak z bicza strzelił. Było nie tylko fajnie, ale wręcz uważam, że była to najlepsza edycja od czasów WWW#1 sprzed dwóch lat. A dlaczego, już mówię...
Pod koniec sierpnia bieżącego roku odbędzie się czwarta już edycja kilkakrotnie wspominanych na tym blogu Wakacyjnych Warsztatów Wielodyscyplinarnych. Jest to propozycja skierowana przede wszystkim do licealistów interesujących się matematyką, fizyką, informatyką lub astronomią. W czasie trwania obozu można wysłuchać szeregu wykładów z tych dziedzin, poznać mnóstwo ludzi z różnych regionów Polski, nauczyć się czegoś ciekawego i nawiązać nowe znajomości.
Wakacje planowałem spędzić sobie w Krakowie, ale ostatecznie wyszło na to, że na dwa miesiące jednak powróciłem do Niska, jako że krakowskie lokum poszło do remontu. Rodzina zrobiła mi bardzo miłą niespodziankę, nie tylko remontując gruntownie pokój na mój przyjazd, ale też wstawiając mi z powrotem łóżko. Ostatecznie bez względu na wybrane miejsce zamieszkania i tak bym się trochę najeździł, bo serwer do postawienia czeka zarówno w Stalowej Woli, jak i na AGH (a co!).
Kilka dni temu prasa podała informację o rządowym programie "Komputer dla ucznia". Jego założeniem jest zinformatyzowanie uczniów polskich gimnazjów poprzez wyposażenie każdego z nich w laptopa. O wszystkim dowiedziałem się z tematu na forum mojego uczelnianego kierunku, gdzie idea została zjechana z góry na dół w myśl zasady "wszystko nowe, z czego nie mogę skorzystać, jest do d$%^^".
26 kwietnia 1986 roku setki tysięcy ludzi zapamiętały do końca swego życia. Tego dnia doszło do największej katastrofy nuklearnej w dziejach świata, w wyniku której ewakuowano całkowicie 2,5 tysiąca kilometrów kwadratowych terenu oraz kilka dużych ośrodków miejskich. Wpis ten ma za zadanie krótko przypomnieć, jak dokładnie doszło do tego zdarzenia oraz rozwiać kilka mitów i legend narosłych wokół tej katastrofy, jakie pokutują wśród wielu ludzi. Całość będzie częściowo bazować na napisanym dwa lata temu artykule "Utajnić katastrofę", gdzie m.in. omawiałem Czarnobyl.
Święta nie mogły trwać wiecznie. Beztroskie chwile dzieciństwa dawno minęły, a ten krótki okres, gdy powracało choć echo tamtych dni i człowiek mógł sobie bezkarnie ciąć w najlepsze w FreeCiva oraz kodować OPT w przerwach od świętowania (czytaj: gdy rodzina pogrążała się w stagnacji i letargu od nadmiaru przepysznego jedzenia), dobiegł końca. Dobiegł, i to z wielkim hukiem, postanawiając najwidoczniej na pożegnanie pozostawić Zyxowi, znanemu specjaliście od spraw głupich i beznadziejnych, kolejną zagwozdkę i kolejną okazję do pisania przydługich zdań, jako że ostatnio coś cichawo na jego blogu.