Arch Linux: Kategoria utworzona specjalnie dla planety Arch Linuksa, poświęcona tej znakomitej dystrybucji darmowego systemu operacyjnego.
Arch Linux: Kategoria utworzona specjalnie dla planety Arch Linuksa, poświęcona tej znakomitej dystrybucji darmowego systemu operacyjnego.
Znów wpis o Arch Linuksie, ale trudno. Dużo rzeczy się aktualnie dzieje w związku z reorganizacją polskich stron i w końcu proces ten dotknął również wiki, aczkolwiek w pozytywnym znaczeniu. Jednym z przejawów reorganizacji jest bowiem unifikacja szaty graficznej i dostosowanie wyglądu do oficjalnego serwisu tej dystrybucji. Mi jednak nie widziało się jakoś pisanie całego stylu do MediaWiki od zera, kiedy wystarczyło o to poprosić tych, co już to zrobili. I efekt widać.
Dziś ostatni naprawdę istotny program trafił na mój HDD, mianowicie platforma Eclipse, której od prawie roku używam na Linuksie do edycji kodu. Na wstępie przywitała mnie niemiła wiadomość, że stosowny pakiet w Archu jest oznaczony, jako "przestarzały" i faktycznie - w repozytoriach wciąż leży sobie w najlepsze wersja 3.2 zamiast 3.3. Odinstalowawszy ją, wziąłem się więc za binarki ze strony projektu.
Z racji zablokowania w naszej sieci lokalnej "obcych" adresów MAC oraz bezsensowności uwierzytelniania nowego na zaledwie miesiąc przy nieobecności głównego admina, jedynym sposobem aby szybko zdobyć Internet na nowym nabytku, było udostępnienie go przez inną domową maszynę. Sądziłem, że na bazie linuksowych doświadczeń wykonanie routingu przez Windows XP, system przyjazny użytkownikom, nie będzie takie trudne. Myliłem się.
Na początku sierpnia zainstalowałem sobie na Arch Linuksie odtwarzacz muzyki AmaroK. Nazwa pochodzi od jednego z najlepszych progresywnych utworów Mike'a Oldfielda (jeśli nie najlepszego) i jest tej aplikacji faktycznie godna. AmaroK od innych aplikacji odróżnia się przede wszystkim niesamowitymi możliwościami katalogowania oraz gromadzenia informacji o kolekcji utworów, bardzo przyjemnym interfejsem oraz inteligentną opcją odtwarzania.
Polskie wiki Arch Linuksa jest w trakcie istotnych zmian, przy których wyszły na jaw dwie rzeczy. Po pierwsze, administracja czymkolwiek wymagającym udziału osób drugich i trzecich to bardzo niewdzięczne zajęcie. Po drugie, nigdy nie należy zaczynać czegokolwiek bez jasno i szczegółowo określonych reguł gry, licząc, że swobodna atmosfera oraz mała ilość biurokracji zachęci ludzi do przystąpienia do projektu.
Wraz z instalacją na stawianym właśnie serwerze demona Lighttpd w trybie FastCGI zweryfikowałem kilka rzeczy, jakie o tym trybie słyszałem (w domu z Apachem nie chciał on współpracować). Z mojego punktu widzenia najważniejsze było sprawdzenie, czy rzeczywiście skrypty wykonywane są z prawami właściciela, jak to inni (i prawdopodobnie w przypływie natchnienia swego czasu ja również) napisali, jako że zwyczajny mod_php zwyczajnie nie sprawdza się przy 500 użytkownikach i nieco poważniejszych zadaniach.
Na wyłożony betonowymi sześcianami szkolny parking zajechało w niezbyt szybkim tempie białe Volvo wiozące pewne tekturowe pudło. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, w końcu przybył ich w to miejsce rozmaitymi pojazdami już cały tabun. Lecz tym razem sytuacja była bardziej uroczysta, niż na to wskazywały pozory. Pudło zawierało bowiem od dawna wyczekiwany przez grupkę osób ładunek, który poruszyłby chipset niejednego komputerowca.
Linux już od paru miesięcy "domaga się" zainwestowania w jego remont. Na serwerach do ściągnięcia jest już wersja 2007.05 (nowa polityka wydawniczo-numerowersyjna wprowadzona po wydaniu 0.8), a w pakietach zapewne jeszcze nowsze paczki, tymczasem system wciąż jedzie na czymś z przełomu grudnia i stycznia. W Arch Linuksie aktualizacja systemu jest bajecznie prosta. Jedno polecenie wystarczy wydać, poczekać aż wszystko się ściągnie i zrestartować. Jeśli nie było poważnych zmian w strukturze systemu, to wszystko powinno elegancko wstać. Niemniej mimo wszystko olimpiada oraz matura sprawiły, że wolałem dmuchać na zimne na zasadzie: lepiej trochę poczekać, niż (odpukać) stracić system w tak gorącym momencie.
Czy zastanawiałeś się kiedyś, w jaki sposób tworzy się systemy operacyjne? Na dłuższą metę nużące byłoby pisanie jądra, nagrywanie go na jakąś dyskietkę i restartowanie komputera, by sprawdzić, czy działa. W dodatku do sprawdzenia działania na różnych rodzajach sprzętu potrzebna byłaby kupa pieniędzy, by go zakupić. Istnieje jednak prosty i dostępny dla wszystkich sposób na to, by mieć ciastko i je zjeść. Są to tzw. emulatory komputera.
Zjawiwszy się tego deszczowego poranka w pracowni informatycznej Znanego Wszystkim Liceum, Zyx dostrzegł w kącie czekające już na jego przybycie nowe nabytki. Było dokładnie tak, jak mówił profesor - w tymczasowym nowym serwerze w miejscu napędu CD ziała czarna dziura, zaś on sam przeniesion był w inne miejsce. Takie czy inne niedobory sprzętu to codzienność dla lokenowych wyjadaczy twardzieli, co to już z niejednego peceta krzem jedli.