Arch Linux: Kategoria utworzona specjalnie dla planety Arch Linuksa, poświęcona tej znakomitej dystrybucji darmowego systemu operacyjnego.
Arch Linux: Kategoria utworzona specjalnie dla planety Arch Linuksa, poświęcona tej znakomitej dystrybucji darmowego systemu operacyjnego.
Pendrive potrafi nie tylko przenosić dane, lecz może także służyć jako miniaturowy dysk twardy z zainstalowanym tam działającym systemem operacyjnym. Wybierając jedynie najpotrzebniejsze programy, możemy zbudować niewielkie, przenośne i spersonalizowane środowisko do pracy, któremu do szczęścia potrzebny jest tylko inny komputer, na którym w dodatku nie zostaną ślady naszej bytności.
KDE 4.0 powszechnie uchodziło za modelowy przykład "jak nie wydawać finalnych wersji". Do dziś brzmią mi w uszach słowa kumpla, bym nie instalował tego g***. Problem nie leżał w możliwościach, a w stabilności, jednak od niedawna do ściągnięcia jest już KDE 4.1. Przesiadka w sumie wypadła mi dość nagle. Chciałem zainstalować jeden program, a tu nagle pacman zapragnął zaktualizować połowę systemu. Puściłem wszystko, po czym odkryłem, że w repozytoriach KDEmod jest rewolucja, więc i tak czekałaby mnie reinstalacja środowiska. Postanowiłem spróbować.
Nawiązywania współpracy między komputerami ciąg dalszy. Poprzednio krótko przedstawiłem program Unison służący do synchronizacji plików (artykuł na jego temat jest już w trakcie tworzenia), zaś dziś przyjdzie kolej na zagadnienie udostępniania plików z jednej maszyny na inną. W Windowsach nie stanowi to kłopotu, natomiast pod Linuksem musimy sami zadbać o zbudowanie infrastruktury. Nie jest to jednak trudne. Tak więc zaczynamy.
Być może ktoś pamięta, jak w okolicach listopada po kolejnej rutynowej aktualizacji Arch Linuksa przestała działać moja drukarka wielofunkcyjna HP Photosmart C3180. Szybko okazało się, że to wina jakichś tajemnych zmian w pakiecie sterowników hplip. Na forum znalazłem wtedy z tuzin różnych rozwiązań, z których nie działało żadne, tak więc po jakimś czasie, w okolicach nowego roku dałem sobie ostatecznie spokój i założyłem, że jak drukować/skanować, to tylko na Windowsie.
Zainspirowany wpisem na blogu trójkąta oraz tematem na oficjalnym forum Arch Linuksa, postanowiłem przedstawić własną organizację katalogu domowego. Ostatnio była ona reformowana i w sumie porządki po zmianach nadal nie są zakończone - trzymam zarówno starą, jak i nową strukturę, tudzież myślę nad jej dalszymi usprawnieniami.
Tematem dzisiejszego wpisu będzie interpretowany język programowania AWK. Został opracowany w 1977 roku przez autora kilku podręczników informatyki teoretycznej, Alfreda V. Aho, Petera Weinbergera oraz Briana Kerrighana. Jego głównym przeznaczeniem jest wyszukiwanie i przetwarzanie wzorców. Dostępny jest w niemal każdym systemie uniksowym jako część standardu POSIX i znacząco upraszcza wiele operacji wykonywanych w konsoli. Jego składnia jest bardzo podobna do języka C. Jeżeli znasz ten drugi, Awka powinieneś opanować bardzo szybko.
W ten weekend postanowiłem zrobić ostateczny porządek na maszynie eksperymentalnej, czyli starym komputerze do hardcore'owych testów różnych rzeczy, których na pewno nie robiłbym tak beztrosko na komputerze roboczym :). Pierwsze jej przygotowanie miało bardziej charakter pospolitego ruszenia i pominąłem parę spraw. Jednym z ważniejszych udoskonaleń miało być odseparowanie bootloadera od przechowywanych na HDD systemów, aby nic się nie posypało wraz z zaoraniem któregoś z nich.
Na prośbę Albiego prezentuję moje podejście do Arch Linuksa, ale rozpatrywane od strony czysto technicznej, jako że zorientowałem się, że zajmowałem się jakimiś głupotami na Zyxist.com, zamiast podać konkrety. Przypomnę - Arch Linux, prosta i lekka dystrybucja Linuksa stawiająca na logiczną budowę, pliki konfiguracyjne, dobry menedżer pakietów, aktualność i chęć nauki u instalującego.
Linux jako główny OS na moim komputerze gości już od ponad roku. Wcześniej był zainstalowany jako drugi system z małym odstępstwem jakieś trzy lata temu, gdy przez miesiąc używałem (wtedy jeszcze) Mandrake'a, który po tymże miesiącu zmarł wskutek tragicznego zawieszenia się PHP 5.0.0-alpha :). Dystrybucja, która na dzień dzisiejszy pasuje do moich potrzeb i upodobań, to Arch Linux.
Zainstalowałem dzisiaj nowy program do połączeń FTP dla Linuksa - KFTPGrabber, z myślą o zastąpieniu nim działającego, ale niezbyt ciekawego gFTP. W tym drugim było kilka irytujących rzeczy, m.in. błąd w obsłudze zakładek, który przy próbie edycji jakiegoś połączenia zgrupowanego w takowej, powodował zawieszenie programu. Zdarzało się ono również przy zbyt długim oczekiwaniu na nawiązanie połączenia. Dochodzi do tego jeszcze kwestia środowiska - gFTP został napisany dla GTK (GNOME), a u mnie domyślnie śmiga Qt z KDE3.