maj 2006 - archiwum wiadomości
Są takie dni w życiu człowieka, że musi z siebie wykrzesać możliwie jak najwięcej. Ta prawda powinna być wystarczającym komentarzem do stosunkowo długiej nieaktywności strony. Aby nie być gołosłownym, wyłożę pokrótce istotę problemu. Otóż dnia 13 marca, dosłownie w ostatniej chwili zmontowaliśmy w szkole zespół i zgłosiliśmy się do konkursu Diversity, o którym być może niektórzy słyszeli. Mimo rozpisanego rozplanowania prac w czasie metodą radosnej twórczości przez miesiąc z trzema tygodniami wypracowaliśmy "jedynie" koncepcję, szatę graficzną i parę tekstów. Dokładnie tydzień temu włączył się dzwonek alarmowy: pozostało zaledwie siedem dni. Tak rozpoczął się blitzkrieg. W tym niemiłosiernie krótkim czasie pocięliśmy szatę graficzną, napisałem kompletne oskryptowanie, a później całą drużyną dopisaliśmy pozostałe 2/3 tekstów.
Tak właśnie brzmiał temat powiatowego konkursu literackiego, na którym moje opowiadanie otrzymało dziś wyróżnienie i za które dostałem nagrodę w postaci książki "Polska na weekend" z serii "Przewodniki Pascala". Bardzo się z niej cieszę i coś czuję, że będzie bardziej dla mnie użyteczna, niż nagrody za pierwsze, drugie oraz trzecie miejsce :). Wracając natomiast do opowiadania - pisałem je w nocy poprzedzającej ostateczny termin zgłaszania prac, w ogóle nie zapoznawszy się z bibliografią (bo i po co), kończyłem i drukowałem w szkole tuż przed udaniem się do biblioteki miejskiej.
Dziewięć legalnych dni wolnego w czasie roku szkolnego w porze ciepłej jest marzeniem niejednego ucznia. Uczniowie pierwszych i drugich klas liceum kończą właśnie tak długi weekend, dający przedsmak powoli zbliżających się wakacji. Mi również ten urlop bardzo dobrze zrobił. Oprócz opisywanej ostatnio wyprawy rowerowej, odwiedziłem także Kazimierz Dolny, gdzie popisałem się brawurowym pomyleniem ogórka z zieloną papryką chilli (była ostra jazda :)). Pogoda dopisała, lecz trzeba teraz jakoś wbić się z powrotem we właściwy rytm.
Obudziłem się dziś, jak zawsze, kilkanaście minut po szóstej. Mój wzrok już na początku skierował się ku roletom, które nie żarzyły się jasnym światłem słonecznego poranka. Zaniepokojony zerwałem się i czym prędzej podniosłem fragment, by na własne oczy przekonać się o sytuacji. Spodziewałem się najgorszego: deszczu, ale nie było tak źle. Złota tarcza słońca była już dość wysoko na niebie, tylko całe niebo pokryte było jakąś delikatną chmuromgłą i stąd brak jaskrawości. Skoro wszystko okazało się być w najlepszym porządku, wiedziałem już, że to jest ten dzień - dzień pierwszej tegorocznej wyprawy rowerowej.
Wyobraźcie sobie programistę, który siada do pisania aplikacji i mówi sobie: "Napiszę OpenOffice". Zatem pisze, pisze, testuje, sprawdza, znów pisze tylko po to, by na końcu okazało się, że wyszedł mu Word. Jego miny nie muszę sobie wyobrażać, gdyż udało mi się dokonać podobnej rzeczy z kompilatorem OPT. Tworzyłem mianowicie coś na kształt parsera XML, a rezultat ma poziom tolerancji błędów składni na poziomie parserów HTML'a. Nie chodzi tu o ich niewykrywanie i wykrzaczanie wszystkiego, ale o... akceptację i poprawną obsługę błędnych konstrukcji!
Wczoraj wieczorem na SVN znalazła się kolejna wersja Open Power Forms, po dość długiej nieaktywności. Tym razem od strony kodu PHP gotowe jest niemal wszystko. Nietestowany jest jeszcze AJAX i kod JavaScript (gdyż takowych jeszcze nie ma). Niemniej prawidłowo działa esencja całego systemu, czyli wirtualne formularze! Do kodu dołączone są trzy przykłady ilustrujące tylko ten jeden element.