kwiecień 2006 - archiwum wiadomości
Dwóch wpisów jednego dnia generalnie staram się unikać, ale raz na jakiś czas mogę zrobić wyjątek :). W przyszłym tygodniu powinna pojawić się nowa wersja Open Power Drivera. Oprócz usunięcia paru błędów, wpadłem na kilka pomysłów usprawniających prace. Na pierwszy ogień poszła metoda get(). Obecnie ma ona taką wadę, że jeśli chcemy być ultrapurystami i korzystać cały czas z podpinania, i tak jesteśmy skazani na pisanie długiego kodu za każdym razem, gdy przyjdzie nam ochota pobrać jakąś głupotę. Dlatego też pojawi się getById() ułatwiająca to. Podobną rzecz mam zamiar zrobić z poleceniem exec(). Założenie jest proste: OPD ma nie tylko dodawać nowe możliwości, ale też uprzyjemniać pracę poprzez skracanie kodu przy czynnościach rutynowych w stosunku do oryginalnego PDO.
Wzdłuż werandy ciągnął się rząd identycznych, brązowych drzwi. Nieliczni zgromadzeni tu ludzie spoglądali na otaczający ich las, kontemplując się nocnym widokiem. Dyskusje były bardzo ciche. Zgodnie z poznanym przed chwilą algorytmem Zyx zahaszował SHA1 zapisaną słownie liczbę drzwi i wyciągnął z otrzymanego ciągu znaków trzecią cyfrę, która miała ukazać mu pokój z centrum dowodzenia. Zbliżył się do niego, jak gdyby nigdy nic i udawał, że wszystko jest w najlepszym porządku. Przez drzwi dobiegały podniesione głosy.
Zyx rozejrzał się nerwowo na boki. Korytarz był pusty, jedynie podwieszone pod sufitem lampy przemysłowe rzucały ciemne, migotliwe światło na betonowe ściany. Trzeba było ruszyć dalej, cel wędrówki niewątpliwie był już niedaleko, prawie na wyciągnięcie ręki. Zza kolejnego zakrętu wyłoniły się masywne, stalowe drzwi zamknięte na dwie zasuwy. Miniaturowy terminal komputerowy z lewej strony uprzejmym, zgniłozielonym napisem witał przybysza: "Podaj hasło: ". Zyx przyjrzał się urządzeniu spod oka. Palcami odnalazł uchwyt i wysunął ze ściany klawiaturę. Klawisze były brudne od setek dłoni je obsługujących. Symboli na niektórych nie dawało się prawie odczytać. Zyx spokojnie wprowadził jedno, proste słowo: "HASŁO", które następnie zatwierdził enterem. Drzwi zaczęły się otwierać.
W ostatnich dniach zajmują mnie trzy sprawy związane z projektem Open Power Board. Dwie są dość dobre, jedna nieciekawa. Zacznę może od tej ostatniej. Otóż okazało się, że gdzieś w Chinach czy Japonii (w każdym razie tam, gdzie w użyciu jest krzaczkowate pismo, którego żaden normalny człowiek na tej planecie nie jest w stanie odczytać), już mają Open Power Board. Nie dzieje się to za sprawą jakiejś kosmicznej azjatyckiej technologii w stylu kaset błyskawicznych z filmu "Kosmiczne jaja". Najzwyczajniej w świecie zaszła kolizja nazw. Sprawa wygląda o tyle nietypowo, że tamto OPB jest, zdaje się, projektem komercyjnym, ale że firma ma stronę wyłącznie w krzakach, nie mogę powiedzieć aktualnie nic więcej.
Niedawno zabrałem się za dorabianie do Yermenii pozostałej części świata. Zarys kontynentów mam już na kartce, jednak przy tej okazji pojawił się nieodłączny problem: skalowanie. Już teraz między mapą Yermenii, a Krainy Latających Siekier są niewielkie rozbieżności terenowe, które tylko się w przyszłości pogłębią. Konkluzja jest prosta: czas przesiąść się na DEM.
Na razie jedynymi oznakami życia projektu OPB są ciągle rozwijane biblioteki. Nie oznacza to zastopowania właściwego kodu. Jest wręcz przeciwnie, sukcesywnie powstają jego kolejne elementy (na razie administracja). Postanowiłem dzisiaj udostępnić trzy screeny pokazujące kilka założeń projektowych.
Pora przystąpić do podsumowania dnia otwartego. Siedziałem w szkole od 8.00 do samego końca, robiąc dziesiątki rzeczy. Stoisko SzOK cieszyło się większą popularnością, niż rok temu i to należy do niewątpliwych plusów. Zauważyłem, że im mniej licealistów trzymało przy nim wartę, tym chętniej podchodzili gimnazjaliści (i dlatego trochę się baliśmy zostawiać je na pastwę losu :)). Praktycznie, gdy stałem przy nim sam, natychmiast po odprawieniu jednych zainteresowanych po poradę przychodził inny.
Jutro o 10.00 w mojej szkole rozpocznie się dzień otwarty. Jako że brałem aktywny udział w jego przygotowaniu, wciąż się nie mogę nadziwić, ile to stresu i nerwów, by to wszystko złożyć do kupy. Ciągle uaktualniane harmonogramy, próby, problemy, które trzeba przezwyciężyć - tak, to potrafi dać w kość. Szczególnie podczas deadline'u. Wczoraj np. opuściłem połowę lekcji, by nadzorować drukowanie ulotek mojego pomysłu tylko po to, by się na końcu zorientować, że pojedyncze litery zniknęły za marginesem drukarki. Ot, typowe prawa Murphy'ego :).
Powiedzcie, jak tu nie kochać PHP? Napisałem sobie piękny system obsługi błędów, wysłałem mu wyjątek i dostałem białą stronę. Metodą prób doszedłem, że aplikacja zacina się na wywołaniu... funkcji header(). Wstawiam przed nią zwyczajne echo, to dostaję słynny "Cannot add header information", ale wszystko się magicznie odblokowuje. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że dzieje się to tylko, gdy wysyłam wyjątek opbSystemException różniący się od zwykłego Exception samą nazwą. I weź to człowiecze debuguj :).
Wielkanoc u rodziny była okazją do kilku rozmów z najbliższymi o różnych sprawach. W niedzielny wieczór dyskutowałem trochę z babcią. Z początkowego tematu, mianowicie jakości wzroku, sprawa zeszła na polską przywarę XXI wieku - narzekanie. Mamy komputery, mamy telewizję, mamy telefony komórkowe, mamy mieszkania, mamy pracę, mamy samochody, mamy tysiąc różnych ofert spędzenia wolnego czasu. I narzekamy, bo najpopularniejsze tematy do obgadywania: polityka, Kościół, polityka, praca, polityka, sprowadzają się do pragnienia, aby mieć jeszcze więcej: dwa samochody, dwa mieszkania, dwie prace, dwie żony itd.