grudzień 2007 - archiwum wiadomości
Komputery stają się coraz powszechniejsze. Nikogo już specjalnie nie dziwią rodziny posiadające po dwie, a nawet trzy tego typu maszyny. Wraz z zakupem nowego egzemplarza, często otrzymujemy już preinstalowany system operacyjny ze wszystkimi sterownikami - najczęściej którąś wersję Visty. Produkt Microsoftu zainstalowany jest na zdecydowanej większości desktopów, zaś ambitniejsi sięgają po Linuksa, który od pewnego czasu też zaczyna ostro walczyć o ten rynek przy pomocy dystrybucji przyjaznych przeciętnym wyjadaczom krzemu, np. Ubuntu.
Wieści z frontu, czyli prac nad OPT2 ciąg dalszy. Projekt dużymi krokami zbliża się do pierwszego publicznego pokazania. Dziś z grubsza ukończyłem parser wyrażeń, tj. wszystko, co powinno być, jest na swoim miejscu i trzeba tylko sprawdzić, czy jest prawidłowo poustawiane. Niestety nie mogę tego dokładnie w tej chwili zrobić, ponieważ nie mam przy sobie zestawu testów napisanych na tę okazję. Niemniej jednak dziś opowiem więcej o obsłudze OOP po stronie szablonów, wyrażeniach oraz zaprezentuję pierwszą z gotowych instrukcji: ifa.
Choć nie zniknęły jeszcze wszystkie szlabany, a niektóre wciąż sobie trochę postoją, na dzisiejszą noc wyczekiwali z niecierpliwością zapewne wszyscy Polacy jeżdżący często po Europie, a także wiele innych osób. Tym razem już naprawdę wchodzimy do Unii, zyskując niespotykaną dotąd swobodę podróżowania bez granic i kontroli. Sam co prawda będę się mógł o tym przekonać najprawdopodobniej dopiero w wakacje, ale tym symbolicznym wpisem chciałbym zaznaczyć me zadowolenie.
Od wersji 9 przeglądarka Opera posiada środowisko do tworzenia i obsługi widgetów, niewielkich programików prezentujących różne informacje z Internetu lub mających wyłącznie charakter rozrywkowy. W tym przypadku widgety tworzy się przy użyciu HTML-a, CSS i JavaScriptu, tak więc nie trzeba uczyć się Bóg wie jakich języków, aby stworzyć coś ciekawego. A że przy odrobinie chęci faktycznie można, dziś skupię się bardziej na jednym takim produkcie: RMF RDS widget.
Media zaczęły szeroko rozpisywać się o "spektakularnym oszustwie", które miało miejsce w weekend w serwisie aukcyjnym Allegro, którego głównym trzonem była naiwność użytkowników. Dla niezorientowanych przypomnę - oszust (oszuści?) podszył się pod jednego z operatorów komórkowych, zamieszczając ogłoszenie o pracy i informując, że oferta przeznaczona jest dla doświadczonych użytkowników Allegro. Tych, którzy przysłali aplikację, proszono o podanie loginu i hasła do konta, które wykorzystano do wystawienia aukcji nieistniejących telewizorów LCD za kilkaset złotych, wcześniej zmieniając numery kont bankowych.
Spór ten odwieczny zgodnie z zapowiedzią wspólnie z czytelnikami Dzienników rozstrzygnąć niniejszym próbę podejmuję. Dotyczy on jednego z fundamentalnych aspektów uczenia się, mianowicie co i dlaczego jest ważniejsze: teoria czy praktyka? W jaki sposób ma się jedno do drugiego? Zwracam uwagę na kategorię wpisu. Rzecz nie dotyczy wyłącznie studiów, ale także nauczania w szkołach czy zwykłej ciekawości i poznawania czegoś w domowym zaciszu, aczkolwiek będzie dużo odniesień do zinstytucjonalizowanych organizacji uczących.
Wykład to forma ustnej prezentacji służąca do przekazywania wiedzy szerszemu audytorium przez prowadzącego. Tak mówi teoria, a jak jest w praktyce, wie chyba każdy student. Mamy wykłady ciekawe, oczekiwane przez rzesze spijające z ust wykładowcy każde słowo... wykłady, na których audytorium liczy więcej osób, niż jest na roku. Na inne chodzimy, bo w sumie czemu nie - w ostateczności można porobić coś innego. Ale są też takie, które najchętniej wymazałoby się z życiorysu, zagrażające życiu i zdrowiu (także psychicznemu), na których człowiek tylko patrzy na wskazówki zegarka i czeka końca, jeśli już zrządzeniem losu znalazł się o niewłaściwej porze w niewłaściwym miejscu, choć przeważnie starał się wtedy znaleźć jak najdalej od murów uczelni. Tego typu opowieściom będzie poświęcony niniejszy wpis.
W ten weekend postanowiłem zrobić ostateczny porządek na maszynie eksperymentalnej, czyli starym komputerze do hardcore'owych testów różnych rzeczy, których na pewno nie robiłbym tak beztrosko na komputerze roboczym :). Pierwsze jej przygotowanie miało bardziej charakter pospolitego ruszenia i pominąłem parę spraw. Jednym z ważniejszych udoskonaleń miało być odseparowanie bootloadera od przechowywanych na HDD systemów, aby nic się nie posypało wraz z zaoraniem któregoś z nich.